wtorek, 17 marca 2015

XV.Pogrzeb.

wpadłam pod samochód. Na szczęście mama mnie cofnęła. Byłam cała zapłakana, nie wiedziałam co ze sobą zrobić... Wiem, ze to straszne... ale Tayler zginął z MOJEGO powodu... poświęcił swoje życie dla mnie. Myślałam tylko o tym... jutro jest Jego pogrzeb, bałam się iść, nie wiedziałam jak się zachowam... powrót do domu się przedłużył. Byłam z mama na zakupach, musiałam kupić czarną sukienkę na juto. Niestety nie znalazłam, wiec postanowiłam, że wezmę ten zestaw:

Nie był on idealny... ale to w końcu pogrzeb, a nie impreza. Później byłam z mamą w restauracji na obiedzie. Zamówiłam coś takiego, nie pamiętam jak się to nazywało, ale było dobre..
Po obiedzie poszłyśmy jeszcze do kosmetyczki, i do fryzjera. Miałam sobie zrobić blond ombre. Wyszło mniej więcej tak:
- Mała zmiana dobrze ci zrobi Sky. - powiedziała moja mama i się uśmiechnęła. 
-Wiem, dziękuję - też się uśmiechnęłam... ,,dobra mina do złej gry''
-No to co córeczko?! Wracamy do domu?
- Tak, najwyższy czas! - odrzekłam, i poszłysmy do samochodu.
Po 15 minutach byłyśmy już w domu. Gdy tylko weszłam usłyszałam:
-Sky! To ty? -krzyknął tata.
-Tak, tato,
-Nie poznałem cię. Ładnie ci. - uśmiechnął się i mnie przytulił.Później rozmawialiśmy o tym dlaczego tak szybko wybiegłam, i co takiego mi powiedział Zayn.
-Zabije gnoja! - krzyknął tata.
- Tato, uspokój się. - powiedziałam z płaczem i pobiegłam do siebie. Umyłam się, i poszłam spać. 

                                   ***
Od samego rana, nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, ubrałam się... i byłam gotowa. Przyszły po mnie Gemma i Emily. One też szły na pogrzeb. O 10:00 byłyśmy na miejscu.Na miejscu oznacza pod kościołem. Bałam się podejść pod kostnicę...ale musiałam. Gdy zbliżałam się, coraz bardziej zmuszało mnie do płaczu. W momencie gdy go zobaczyłam... wybuchłam. Dziewczyny mnie przytuliły, im tez się łezka w oku zakręciła. Później, podeszłam do Jego rodziców, złożyłam kondolencje, oni w sumie mi też. Nie chciałam im powiedzieć, że Tayler zginął z mojego powodu... że poświęcił swoje życie dla mnie. Bałam się... bałam się ich reakcji... później, poszliśmy do kościoła na mszę, i przyszedł najgorszy moment... moment Jego zakopania. Nie potrafiłam patrzeć na to, Stałam wtulona w Gemmę, i płakałam. Później, gdy wszyscy poszli ja zostałam. Chciałam jeszcze być ,,przy nim'' jak najdłużej. Przynajmniej mentalnie. O 18:00 poszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju, spojrzałam na zdjęcie... wyszeptałam ,,kocham cię'' ostatni raz. Przebrałam się i poszłam spać. 


________________________________________________________
Hejj <3 Powoli zbliżamy się do końca 1 części :) Teraz wam zdradzam to czego nie powinnam... ale nie ważne :) Do zobaczenia! <3

piątek, 13 marca 2015

XIV. Powrót do domu.

i było czarne. - wykrztusiłam
-Dobrze. Jesteś na siłach żeby powiedzieć jak wyglądało zabójstwo Taylera?
- Chyba tak, Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... i wtedy, zamknęłam oczy... ponieważ se wystraszyłam. Usłyszałam upadek Taylera i pistoletu... gdy otworzyłam oczy Tayler jeszcze żył.
- To dlaczego nie zadzwoniłaś po pomoc?? - zapytał policjant
- Ponieważ Zayn miał mój telefon
- Aha. Chyba, że tak. Dobrze Sky. Za ile wychodzisz?
-Nie wiem chyba jutro. A coś się stało?
-Musisz pojawić się na sprawie, i Zayn chce z Tobą porozmawiać.
-Aha, dobrze.. tylko nie wiem czy dam radę z nim porozmawiać.
-To nie jest Twoim obowiązkiem, Sky. Do widzenia.
-Do widzenia
Policjant wyszedł, a ja zastanawiałam się o czym szanowny debil chce ze mną porozmawiać.
Przyszedł lekarz i oznajmił mi, ze wychodzę ze szpitala wcześniej. Ucieszyłam się, ale wiedziałam, że jak tylko wejdę do pokoju to się rozpłaczę. Na ścianie miałam mnóstwo zdjęć moich i Taylera. Przyjechali moi rodzice i zabrali mnie do domu. Podróż trwała około 20 minut. Do domu daleko nie było, a szkoda.

                                       *W DOMU*
Gdy weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko wtuliłam się w kołdrę i nie wychodziłam z pokoju do kolacji. Czułam coś co raz na milion sercom zdarza się. Czułam miłość... lecz, ta miłość zmarła... odeszła mimo że tak bardzo go kochałam. Wiem, że on mnie też. Pamiętam jego ostatnie słowa: -Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! Znów się rozpłakałam. Nigdy się tak nie czułam... może dla tego, że to była pierwsza rzecz która mi się przytrafiła.. i była tak straszna...?! Zresztą nie ważne.. mama zawołała mnie na kolację... lecz ja zjadłam tylko trochę... tyle co nic... poszłam, umyłam się i położyłam się spać. W nocy śnił mi się Tayler... w sumie to nic dziwnego, strasznie za nim tęskniłam.

                                         

                                           ***

Następnego dnia, miałam nie iść do szkoły tylko do Zayna.. do więzienia. Strasznie bałam się tej wizyty ale chciałam usłyszeć jego ostatnie tłumaczenia, po tym jak go wsadzą za zabójstwo. Poprosiłam mamę żeby pojechała ze mną. Zgodziła się. O 14 byłam na miejscu. Gdy zobaczyłam Go bałam sie podejść... ale nie było odwrotu. Jak coś się zaczyna, trzeba to też zakończyć. 
-Cześć Sky! - uśmiechnął się
-Hej?!
-Przyszłaś... cieszę się!
-Mhm.. gadaj po co miałam przyjść?! - byłam wściekła, chciałam z tam tąd wyjść ale nie chciałam wyjść na tchórza
-Nie tak agresywnie ok?
-ZABIŁEŚ MI CHŁOPAKA!! Mam być miła?! Rudy murzyn ma większe prawo życia niż ty!
-No w sumie... masz rację, ale nie ważne. Chciałem ci powiedzieć prawdę...
-Jaką prawdę?! Taką, że jesteś najgorsza osoba jaką znam!? No tak! NIENAWIDZĘ CIĘ!!! 
-Nie. Nie chciałem zabić Taylera. Tak wyszło. Przepraszam. Chciałem trafić w Ciebie, ale on Cię zasłonił. 
-AHA?! Czyli to ja miałam zginąć?!
-Tak.  - powiedział to z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach wybiegłam... prawie

_____________________________________________________________
Hej ^.^ Zapodaję wam kolejny rozdział :D Mam nadzieję, że się podoba!

  
                                                       

czwartek, 5 marca 2015

XIII.Szpital, Zayn

Następnego dnia obudziłam się w szpitalu. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to co się stało... byłam świadkiem zabójstwa osoby która kocham. Cały czas miałam przed oczami postrzelonego Taylera. Płakałam jak głupia... tęskniłam za nim, ale czasu nie cofnę... a nawet jeśli to po co?! Po to aby znowu zobaczyć Jego śmierć?! Aby znów cierpieć?! Nie.... nie chciałam, boli mnie to cały czas. Wiem jedno nigdy o nim nie zapomnę zawszę będę go kochać! Leżałam na tym szpitalnym łóżku i płakałam. Nie wiedziałam nawet dlaczego, i co najważniejsze PO CO?! tu leżę. Po 10 minutach rozkimny i uświadamiania sobie, że za niedługo zobaczę mojego chłopaka w trumnie wszedł lekarz. Wtedy wszystko stało się jasne.
-Widzę, że już się pani obudziła. Dzień Dobry. - uśmiechnął się.
-Dzień dobry, co mi jest?! - powiedziałam przez płacz.
- Sky! Jesteś na obserwacji, musimy zobaczyć czy Tobie nic nie jest, i upewnić się czy wszystko w porządku. - powiedział spokojnie, lecz moje oczy nadal wypełniały się łzami.
-Aha. A czy mogłabym zadzwonić do przyjaciółek?! - zapytałam. Potrzebowałam wsparcia, a tylko One mogły mnie wesprzeć!
- Tak, pielęgniarka zaraz ci przyniesie Ci twój telefon i całą torebkę. 
-Dziękuję. - próbowałam się uśmiechnąć ale mi nie wyszło...
- Powiedz mi czy jesteś w stanie rozmawiać z policją?!
- Jeśli chodzi o to co się stało, i o śmierć Taylera.... to nie, przepraszam. - znów płakałam.
- Nie masz za co. Rozumiem Twój ból. - po tych słowach doktor wyszedł, a ja znów się rozpłakałam. Nie potrafiłam dojść od Siebie. Nadal nie pojmowałam dlaczego Zayn to zrobił?! I czy Tayler zrobił coś za co zapłacił swoim życiem?!

Przyszła pielęgniarka i oddała mi moje rzeczy. Zadzwoniłam więc do Gemmy i powiedziałam jej o tym co się stało.
-Jasne mycha, za 30 minut jesteśmy u Ciebie! Nie martw się już jedziemy! - krzyknęła
Rozłączyła się... i w tym samym czasie ja przestałam płakać, ucieszyłam się, że zaraz będę mogła wypłakać się w ramie mojej przyjaciółki .


                                                                           ***
Po 30 minutach one już były, gdy tylko weszły ja się rozpłakałam.
-Sky! Mów co się stało?! Gdzie jest Tayler?! Gdzie ty byłaś przez 2 dni?!? - powiedziała Gemma i mnie przytuliła.
-Nie wiem gdzie byłam, wiem,że to były jakieś opuszczone, stare magazyny. Zayn mnie porwał i tam trzymał... Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... - ciężko mi było o tym opowiadać ale musiałam im to powiedzieć
- I co?! Tayler jest tutaj w szpitalu? - powiedziała przestraszona Emily.
-Emily... nie. Tayler... On nie żyje... Zayn trafił w tętnicę i za późno wezwałam pomoc bo ten sk*rwiel  nie chciał mi oddać telefonu.
-Jasne?! Jejkuu...Sky, współczuję... 
-Biednaaa moja
Ja sie nie odzywałam. Przyszedł lekarz, pożegnałam się z nimi i poszły. Zabierali mnie na badania... ciekawa byłam czy moi rodzice wiedzą o tym co się stało?! Na pewno wiedzą... ale czy tutaj przyjadą?! Lekarz zabrał mnie na tomografię i USG. Nic mi nie wykazało, ale i tak nie mogłam jechać do domu.. w szpitalu musiałam zostać na 3 dni.Najgorsze jest to, że po wyjściu ze szpitala na drugi dzień mam pogrzeb Taylera, Końcówka tego dnia była, taka sobie. Jeszcze jedne badania, kolacja.. i tak nic nie zjadłam. I poszłam spać.

                                                                         ***
Drugi dzień był w sumie taki jak poprzedni, ale tym razem zamiast Emily i Gemmy (które przyszły około godziny 15) przyszli moi rodzice... 
-Córeczko! Jak się czujesz?! - Mama... od kiedy ona na mnie mówi córeczko?!
- No, a jak mam się czuć?! Mamo.... byłam świadkiem śmierci mojego chłopaka!!! 
-Sky, nie naskakuj na mamę! Ona sie martwi - Hmm... mój tata też nie okazał skruchy
W sumie, nie gadałam z nimi, bo przez cały czas płakałam. Potem oni pojechali mi po rzeczy do domu, a ja musiałam porozmawiać z policją. 
-Dzień dobry Sky! Mogę ci zadać parę pytań?
- Dzień dobry, tak... lecz jeśli nie odpowiem na jakiekolwiek to poniosę konsekwencje?
-Nie, rozumiemy to, że jesteś w ciężkim stanie, lecz musimy spisać Twoją wersje wydarzeń.
- Dobrze.
- Powiedz mi jak wyglądało porwanie?
- Pamiętam, że było ciemno. Około po 19. Szłam do domu takim laskiem, i nagle ktoś za mną zatrzymał się samochodem. Przyśpieszyłam kroku, i nagle poczułam ucisk w brzuchu. I nagle znalazłam się w samochodzie. Po około 30 minutach drogi dotarliśmy do magazynu...
- Pamiętasz samochód którym jechałaś?
- Nie, ale wiem, ze miał skórzane fotele....


czwartek, 19 lutego 2015

XII. Żegnaj Tayler... :(

Po pewnym czasie Zayn mnie uwolnił... Podbiegłam do Taylera i mocno go przytuliłam. Zayn był wkurzony... ale to nie pierwszy raz. Kilka chwil później znów miedzy Taylerem, a Zaynam doszło do kłótni. Tym razem było gorzej... szarpali się, wrzeszczeli, a ja próbowałam ich rozdzielić... Tayler kilka razy dostał w twarz od Zayna, a Zayn od Taylera... wtedy chciałam wezwać pomoc... 
- Uspokójcie się... proszę was! - krzyknęłam
- Nie wtrącaj się mała... bo cie znowu zwiążę.. haha
- Nawet nie próbuj gnoju - i Tayler uderzył Zayna z pięści w brzuch... Zayn się wkurwił i nagle podszedł do  czarnej, zamykanej na kod komody. Wystukał 9893 i otworzyła się. W niej znajdowała się czarna skrzynka jakby na narzędzia i kilka ubrań.. Hmmm ciekawie. Wyciągnął tą małą czarną skrzynkę, a szafkę zamknął... otworzył ją i wyciągnął pistolet...
- Zayn po co ci to? - spytałam z łzami w oczach
- Trzeba zakończyć tą historyjkę... -  bałam się coraz bardziej, podeszłam do Niego,i zaczęłam szarpać nim żeby to odłożył, wtem Tayler podszedł do  niego i chciał mu wyrwać pistolet... Zayn się wk*rwił i nagle padł strzał... Wystraszona zamknęłam oczy... słyszałam tylko upadek pistoletu i ciała... zaczęłam wrzeszczeć. Bałam się otworzyć oczu, bo nie wiedziałam co zobaczę... może zabitego Zayna.. lub co gorsza Taylera... Gdy otworzyłam zobaczyłam Taylera... krwawił z prawej nogi... rozpłakałam się coraz bardziej...., a Zayn stał odwrócony, podeszłam najpierw do Zayna
- Idioto! K*rwa dzwoń po pomoc! 
- Oooo ostra się zrobiłaś! - uśmiechnął się... lecz widziałam strach w jego oczach.
- Nie ostra tylko wściekła... weź się nie śmiej! Tylko dzwoń! On się zaraz wykrwawi!!! 
- Mała... daj se siana... nic mu nie będzie!
- Taa... właśnie widzę! Albo ty dzwonisz, albo Ja... z tym, że przy okazji przyjedzie policja.
-Dobra, dobra nie wściekaj się tak bo złość piękności szkodzi - znowu ten jego chytry uśmieszek... jak ja tego nienawidziłam!
- Mi to już chyba nie zaszkodzi! Dzwoń!!
- Nie będę dzwonić na siebie idiotko!!! Sama zadzwoń jak taka mądra jesteś
- Dobra, możesz mi oddać telefon? - wykrztusiłam 
- Chcesz dzwonić, to sama sobie znajdź sposób...
Uderzył mnie w twarz,upadłam,a On zaczął się śmiać... Tayler coraz bardziej krwawił...bałam się o niego, wcale nie wyglądało to dobrze. Postanowiłam mu jakoś to zaopatrzyć, aby stracił mniej krwi. Starałam się jak mogłam...
-Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! - pocałował mnie... to były jego ostatnie słowa, a zarazem ostatni pocałunek. Chciałam zadzwonić po pomoc... ale było za późno, wykrwawił się... zmarł. Zaczęłam płakać, siedziałam, zapłakana... przytulona do niego godzinę... nie zdawałam sobie sprawy, że już go nie ma... że nie czuje tego przytulenia. Po 2 godzinach siedzenia przy zmarłym Taylerze, podszedł do mnie Zayn
- Nie chciałem...
-Nie chciałeś? Zabiłeś osobą która kocham ponad życie! - znowu się rozpłakałam....
- Chciałem go postraszyć.... ale nie zabić - przytulił mnie ale ja go odepchnęłam... widziałam w jego oczach smutek i żal... ale nie cofnie tego, że zabił mojego chłopaka! Rzucił mi telefon i powiedział:
-Dzwoń! 
-Teraz mi karzesz dzwonić?! A w momencie gdy chciałam go uratować nie dałeś.... - mimo tego, zadzwoniłam po pogotowie i policję... przyjechali po 10 minutach. Aresztowali Zayna, a mnie zabrali do szpitala... po Taylera przyjechał karawan... widziałam jak pakowali go do worka... płakałam... Wiem tylko jedno... mimo, że nie byłam z nim wyjątkowo długo.. to nigdy o nim nie zapomnę... Ten dzień pozostanie w mojej pamięci do końca życia.


________________________________________________________
Cześć! Kolejny rozdział... mam nadzieję że nie zrył wam psychiki tak bardzo jak mi... 
:( [*] Tayler.. ten rozdział nie jest z życia wzięty.. ale nie miałam o czym pisać :) Trzymajcie się :* Pa!

środa, 18 lutego 2015

XI. Dlaczego ty mi to robisz?

Zayna... no tak, a któżby inny?
-Hahah... taka mała niewinna istotka zaklejona,powiązana, w oczekiwaniu na swojego Romea... - Ygh! Gdybym nie miała taśmy na ustach to bym mu wygarnęła... ale co ja zrobię? Jestem mała... i bezbronna, a on silny i wgl...
- Właśnie Sky! Wezniesz grzecznie odblokujesz mi Twój telefon, a ja napisze do Twojej mamy, że jesteś bezpieczna u Emily.... -Nie chciałam, ale musiałam... podałam mu pin 568486 i napisał do mojej mamy... mama uwierzyła niestety. Całą noc leżałam na jakiś gąbkach z materacy, przykryta starymi kocami. Dałam radę zasnąć... ale nie na długo bo w pewnym momencie usłyszałam głos Zayna:
- Ślicznotka poszła spać... czas wziąć się do roboty.... - po tym odwróciłam się i zobaczyłam Zayna przy jakiejś czarnej szafce... gdy sie odwrócił znów udawałam, że śpię. Nie zniosłam tego, że nie ma mnie w domu... ten człowiek był i nadal jest nieobliczalny....a co jeśli... jeśli on mnie zgwałci? Sky o czym ty kurna myślisz! Powiedziałam sama do siebie...Po około 2 godzinach udawania, że śpię postanowiłam ,,wstać''
- Witaj księżniczko... gdzie jest twój książe? - w tym momencie odkleił mi taśmę z twarzy
- DLACZEGO?! Dlaczego k*rwa mi to zrobiłeś? Czemu mnie porwałeś? - wydarłam się na cały głos...
-Ej, ej, ej nie tak głośno bo ktoś cie usłyszy... haha zapomniałem, że jesteśmy na odluuuudziu haha biedactwo - czy go aż tak bardzo śmieszy fakt, że pójdzie do więzienia? Serio?
- Będę krzyczeć tak głośno jak mi się podoba... ale dalej nie wyjaśniłeś mi tego DLACZEGO mnie porwałeś? - miałam łzy w oczach.. tęskniłam za Taylerem, Gemmą i Emily
- Boo może lubię... albo po prostu chcę zrobić na złość Taylerowi?!
- Ale co On ci takiego zrobił, że chcesz mu robić na złość?
- Co mi zrobił? Zabrał mi dziewczynę spod nosa!
- Kogo? - byłam zdziwiona bo Tayler opowiadał mi, że to Zayn zawsze zabiera mu dziewczyny... a teraz jest inaczej? NIE! Coś tu nie gra
- Jeszcze się pytasz? Nie pamiętasz momentów w których wygłupialiśmy się, i pocieszałem cie po rozstaniu z tym debilem?
-Noo pamiętam... ale co to ma do zabrania dziewczyny??
-No bo ten kretyn mi Ciebie zabrał! Chciałem mieć z Tobą jak najlepszy kontakt i co? I on zabronił ci kontaktu ze mną.... ehh. Dziewczynko... ty chyba go nie znasz haha - odszedł w stronę lekko wybitego okna... 
- Ja sama nie chciałam z Tobą rozmawiać
- Czemu?
-No bo... ehh zresztą nie ważne... wypuść mnie!
- Hmm... zastanowię się.. NIE 
-Jaki z Ciebie debil! - w momencie gdy to usłyszał wściekł się i wybił okno...
W tym samym momencie przyszedł mi SMS.. nie mogłam go odczytać ale był on od Taylera... tylko tyle widziałam... 

Przez kolejne 2 dni Zayn trzymał mnie uwięzioną...przez te dni dostałam 29237402384624618 sms od znajomych... Zayn nie chciał mnie odwiązać. Nagle usłyszałam dźwięk podjazdu samochodu. Usłyszałam głos Taylera i Zayn się odezwał
- O popatrz twój książe przyjechał
- Zamknij się i mnie wypuść
-Haha nie!
Usłyszałam trzask otwieranych drzwi. I ujrzałam Taylera!
- Sky! Nic ci nie jest?
-Nie... jest ok!
-O pojawiłeś się.... długo ci to zajęło.. ale mam pytanie - Krzyknął 
- Noo? Jakie? - Zapytał Tayler i podbiegł mnie przytulić
- Po pierwsze puść ją - odepchnął Taylera ode mnie - a po drugie jak ty nas znalazłeś?!
- Nie popychaj mnie kurwa! I nie ważne... to moja sprawa.... - Znów mnie przytulił... może i byłam w strasznym miejscu i się mega bałam to gdy Tayler był przy mnie czułam sie bezpieczna...
- Odejdź od niej...
- Bo co? - Zapytał
-Bo tak ja każe!

______________________________________________________
Hejka naklejka! Jest to już 11 rozdział :D Meega szybko do tego dotarłam :P Noo gdyby nie Wy nie było by mnie tutaj! Dziękuję, że macie cierpliwość do czekania na rozdział :P Zapewniam was! Że kolejny rozdział pojawi sie niedługo :* Trzymajcie się i Cześć! <3

wtorek, 3 lutego 2015

X. Porwanie

Nawet fajna z nas paczka.Po szkole wróciłam z Taylerem do domu, chcieliśmy spędzić z sobą troszkę więcej czasu... Siedzieliśmy 3 godziny wygłupiając się i wariując na łóżku, aż w pewnej chwili Tayler dostał sms'a od jego mamy
- Tayler... jest 21 gdzie ty jesteś?
-Mamo, jestem u Sky zaraz idę do domu
-Masz wracać natychmiast!
Po tej wiadomości Tayler pożegnał się ze mną i poszedł. Ja zamknęłam za nim drzwi i poszłam się umyć.

***


W ogóle więzi między mną a Taylerem zacieśniły się... i Zayn był coraz bardziej zazdrosny. Pamiętam jak 2 tygodnie temu pytał się mnie czy chce z nim być , a ja mu odpowiedziałam, że  kocham tylko Taylera a on mi napisał, że tego pożałuję... nie wiedziałam o co chodzi ale sprawa ucichła... na jakiś czas...

Następnego dnia w szkole miałam nawał.. kartkówek sprawdzianów i 3 razy byłam w odpowiedzi... nauczyciele byli dla nas bezlitośni żaden nie chciał przełożyć. Noo ale jakoś trzeba przez to przetrwać. Na pierwszy odstrzał była matma i pan Smith...
-No do odpowiedzi poproszę ucznia bądź uczennicę z numerem 16 
-Uff.. 16 to Babi.. dosyć nieśmiała dziewczyna
-Oraz.... ucznia albo uczennice z numerem 6
W tym momencie myślałam, że go trzasnę... dlaczego ja?! No ale ok.. pytanie było nie za trudne ale nie za łatwe i dostałam 3. Myślałam, że mogę iść usiąść lecz nie...Pan spedalony pedał Smith musiał zadać mi drugie zadanie za które dostałam 1. Ehh... chciałam już stamtąd wyjść. Po 25 minutach bezsensownej gadki o tym jak wyliczyc procent danej liczby zadzwonił dzwonek.. . meega się ucieszyłam bo Tayler miał na drugą lekcje, a ja nie mogła się doczekać kiedy go zobaczę. wybiegłam z klasy i rzuciłam się na Niego.
-Cześć Sky, co jest?
-Nic.. po prostu ten idiota Smith dał mi 1 
- Nie przejmuj się skarbie, będzie dobrze.. poprawisz to - pocieszał mnie, mimo tego iż wcale nie byłam z tego faktu smutna... ale ok.
- Wiem, że poprawię... zresztą nieważne... mów co ci mówiła mama gdy wróciłeś
- Nic... powiedziała tylko, że więcej takie coś ma się nie powtórzyć.. bla bla bla... - uśmiechnął się
-Ahm, to tyle dobrego
-Noom... co teraz masz?
-Ja, chyba angielski a ty ?
- Matematykę
-Ojj współczuje haha 
Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Na angielskim było całkiem spoko....jak zwykle duzo śmiechu. Pani nie było i rzucaliśmy butelką... moment wejścia pani Duszy do klasy można porównać z wejściem smoka mega opieprz dostaliśmy haha... ale żyje się tylko raz. Po burzliwym angielskim mieliśmy okienko, przez cała godzinę zakuwałam na sprawdzian z geografii na który nic nie umiałam.. ale i tak dostałam 1 w sumie? nic dziwnego.. u mnie to normalka... Po lekcjach spotkałam się z Emily i Gemmą na mała sesję zdjęciową


























A potem poszłyśmy na lody... do domu wracałam o 18:30. Nagle przede mną pojawił się jakiś facet w kominiarce... założył mi chustę na głowę i wrzucił do auta... nie wiedziałam gdzie jestem... Po chyba 30 minutach jazdy dojechaliśmy o magazynów i ujrzałam twarz....

_____________________________________________________________________
Hej *-*
Rozdział może i krótki... ale jest, teraz mam problemy zdrowotne i nie mam sił na myślenie.... 
Trzymajcie się <3

niedziela, 18 stycznia 2015

IX.Przepraszam!

Nie zerwę z Tobą. - przytulił mnie i pocałował
- Tayler! Kocham cię!... Przepraszam
-Nie masz za co księżniczko - przytulił mnie i siedzieliśmy tak przytuleni przez pół godziny, potem mama zawołała mnie na obia, więc postanowiłam go zaprosić
- Tayler... zjesz ze mną obiad?
-Sky, bardzo bym chciał ale mam jeszcze parę spraw do załatwienia 
-Aha, ok - pożegnaliśmy się i każde z nas poszło w swoją stronę 
                                             

                        ***

Podczas obiadu rozmawiałam z mama na temat Taylera... po raz pierwszy rozmawiałam z nią o chłopakach, śmieszne prawda?
Po obiedzie poszłam do Siebie, zrobić zadanie.... tego było tak trochę dużo, a nie potrafiłam się na niczym skupić, bo ciągle pisałam z Taylerem. Gdy skończyłam weszłam na Fb, miałam meega spam wiadomościami od Zayna...
- Cześć! Jak tam z Taylerm?
Wyjaśniliście sobie wszystko?
Powiedziałaś mu, że do Ciebie przeszedłem?
Ygh... Dlaczego?! Odpisałam mu:
- Tak, pogodziłam się z nim, i nie chcę z Tobą rozmawiać... istnieje zbyt duże ryzyko, że ja znów go stracę. Cześć :)
Nawet nie sprawdzałam co odpisał bo się wylogowałam. I poszłam leżeć...


*** 
Następnego dnia wstałam pół godziny wcześniej by jeszcze zjeść śniadanie,wyprostować włosy itd. Prostowanie zajęło mi pół godziny i mało co nie zdążyła bym na autobus. W szkole spotkałam Emily i Gemmę, od razu musiałam im zdać relację z niedzieli.
-Hej! - krzyknęłam i zaczęłam biec w ich stronę
-Cześć! - pierwsza krzyknęła Emily
-Siemanko - no i Gemma 
- Jestem z Taylerem.
-Aaaaaa kochana szczęścia! A wy się nie pokłóciliście? - zapytała Gemma
-Tak, ale pogodziliśmy się, wczoraj napisał mi cz mogę się spotkać bo chce pogadać, a ja się zgodziłam. Przyszedł do parku naprzeciwko mojego domu i gadaliśmy.
- Ahm.. jejuu noo ciesze się, lepszej widomości być nie mogło, a co z Zaynem? - dociekała Emily
- Z Zaynem postanowiłam wogóle nie rozmawiać, unikać go.
- O patrz! Twój men idzie - zachichotały i poszły
- Cześć skarbie  - uśmiechnęłam się 
- Cześć Sky, co moja księżniczka porabia w szatni... sama?? - zapytał jakbym zrobiła coś złego
-Rozmawiałam z Emily i Gemmą
- Wiem widziałem
- To po co pytałeś?
- A nie mogę? - zaśmiał się
-Możesz..
- Dobra chodź idziemy na lekcję - wziął mnie na ręce i zaprowadził pod salę, mina faceta z matmy była bezcenna. Na matmie oczywiście kto poszedł do odpowiedzi?
No oczywiście, że ja... jeszcze dał mi zadanie z kosmosu, którego rozwiązać nie umiałam.. w rezultacie idiota mnie przesadził do pierwszej ławki bo niby nie uważam na lekcjach, i dlatego nie potrafiłam rozwiązać tego równania... Yghhhh.  Po lekcji poszłam z Taylerem, i resztą bandy do biblioteki, od dłuższego czasu jest to miejsce opanowane przez gimnazjalistów. Nie tylko my byliśmy tam parą... coraz więcej nas się zbierało Emma i Zack też byli razem. Mimo iż byłam z Emmą w klasie już 3 miesiące nie miałam okazji z nią porozmawiać. Poznałam też Mary i Ashley.

____________________________________________________________
Siemanko :D Długo nie było rozdziału ale wróciłam do życia... Ten rozdział dedykuję:
-Pysi
-Emilii <3
- Pauli
Hah <3 Kocham <3
Niedługo pojawi się następny :D Wait and listen Keys n Krates - Dum Dee Dum... yyy nie nic heh. Bayoo :*


niedziela, 11 stycznia 2015

VIII.Proszę, wróć!

...Zayn?!
Tak, Zayn przyszedł do mnie... tylko po co??

- Cześć, Sky! Słyszałem,że rozstałaś się z Taylerem, dlaczego?
-Cześć, przez to, że widział mnie z Tobą... ale nie będziemy rozmawiać w progu wejdź!- co ja k*rwa robię?
-Ok - odpowiedział z uśmiechem i wszedł do środka. Rozmawialiśmy chyba z pół godziny i postanowiłam zadzwonić do Taylera i mu wszystko wyjaśnić. Gdy zadzwoniłam do niego odebrał... ale się szybko rozłączył. Napisałam mu SMS:
,,Hej! Wiem, że nie chcesz abym do Ciebie pisała, dzwoniła itp. ale chcę ci wszystko wyjaśnić, proszę daj mi szansę to wszystko wytłumaczyć. Kocham cię! :* '' 
Odpisał:
,, Hej... chce to wszystko przemyśleć,daj mi czas.... ''

Ok, dam mu czas.. tylko ile? Tak cholernie za nim tęsknie... Brakuje mi jego dotyku, przytulania, pocałunku... Jestem głupia!

Nie mając sił już na nic, poszłam spać...

***

Następnego dnia wstałam o 9:00 (bo na 10 do kościoła! )  ogarnęłam to:
Zjadłam śniadanie, pomalowałam się i wyszłam. Pod kościołem już czekały na mnie Emily i Gemma. Przywitałyśmy się i weszłyśmy. W kościele zobaczyłam Taylera siedział 2 rzędy przede mną. Gdy msza się skończyła chciałam z nim porozmawiać ale on dość szybko zniknął mi z oczu. 
-Sky! - krzyknęła Emily - idziemy na spacer? 
- Jasne - muszę im powiedzieć o tym, że był u mnie Zayn
Chodziłyśmy przez około godzinę. Potem mama zadzwoniła do mnie, że mam wracać na obiad więc one odprowadziły mnie pod dom, pożegnałyśmy się i poszły.
Po obiedzie zadzwonił do mnie Tayer, powiedział, że sobie wszytko przemyślał i, że chce ze mną porozmawiać. Zgodziłam się i ubrałam w to:
Po około pół godziny wyszłam z domu, a on już czekał na mnie w parku przed domem.
- Cześć Tayler - uśmiechnęłam się
- Cześć Sky 
- To? Co postanowiłeś? - próbowałam udawać, że trzymam uczucia w garści lecz tak nie było
- Sky, prawda jest taka, że cię kocham lecz o tym co postanowiłem powiem ci, gdy usłyszę twoja wersję akcji z piątku
Opowiedziałam mu, o tym co się stało i w ogóle, nie powiedziałam mu o zajściu ze wczoraj, bo by się wkurzył i to bardzo
- A więc co postanowiłeś?
-Postanowiłem, że...


______________________________________________________________________
CZEŚĆ! Wiem, ze rozdział jest trochę krótki i wgl ale mam tak jakby ograniczony czas pracy przy komputerze :( I no jest jak jest, ale lepiej chyba, że rozdział jest niż jakby go w ogóle nie było co nie?
Kolejna część będzie za 2 góra 4 dni Trzymajcie się i cześć! <3 

środa, 7 stycznia 2015

VII. Cześć, Zayn!

Mały pomocnik: kliknij tutaj

Natknęłam się na Taylera, szłam cały czas przerażona, a on zapytał mnie:
-Co ci jest skarbie? - zapytał troskliwym głosem
- Poznałam Zayna, 
-ZAYNA? - w jego głosie słychać było zdenerwowanie,przestraszyłam sie
-No tak, ale czemu tak dziwnie zareagowałeś, podobno jesteście przyjaciółmi co nie?
-No już nie 
- A mogę wiedzieć dlaczego?
-On rozkochuje w sobie moje dziewczyny, potem z nimi jest, i jednym słowem bawi się nimi... proszę Sky nie zadawaj się z nim!
-Ale Tayler... - powiedziałam drżącym głosem
Na korytarz wyszedł pan Smith 
- Przepraszam ale pragnę zauważyć, że lekcja zaczęła się 15 minut temu, zapraszam do klasy
-Dobrze, już idziemy - powiedział Tayler i objął mnie ramieniem, weszliśmy do klasy i za karę musiałam iść do odpowiedzi... yghh....

***
Po lekcjii poszłam do sklepiku, jeden problem.... stał tam Zayn, postanowiłam, że z nim porozmawiam i powiem mu, że się nie spotkamy 

- Cześć, Zayn prawda? - zapytałam
- Tak, skąd znasz moje imię? 
- Dowiedziałam się od Jacob'a i Patrick'a - nie byłam pewna tego, czy powinnam mu powiedzieć skąd znam jego imię
- Aha... czyli już wiesz? 
- Co mam wiedzieć?
- Jakie opinie są na mój temat, słuchaj mała, nie jestem taki, zmieniłem się! - próbował się wytłumaczyć
- Skoro tak, to po co chciałeś się ze mną spotkać? - wkurzyłam się trochę i chyba zrobiłam się czerwona 
- No, bo chce naprawić moje stosunki z Taylerem
- I do tego musisz mnie wykorzystywać?
- Jesteś jego dziewczyną, jeśli za przyjaźnie się z Tobą on zrozumie,że nie chce Ciebie mu odbić, a tak po za tym to mam dziewczynę. - ON MA DZIEWCZYNĘ A DO MNIE WYJEŻDŻA Z TEKSTAMI MAŁA, ŚLICZNOTKO... TO CHORE ALE OK
- Musze to przemyśleć. Dasz mi czas?
- No spoko, 
- A i nie mogę się z Tobą spotkać dzisiaj
- No, ok rozumiem - zrozumiał, ale nie na długo

Zadzwonił dzwonek na lekcję, Zayn odprowadził mnie pod klasę. Zauważył nas Tayler i od razu zareagował

- Kurwa, Zayn odwal się od niej!
-Ale ja jej nic nie chce zrobić, chce ja tylko poznać... już nie jestem taki jak kiedyś - próbował się wytłumaczyć, znowu. Na szczęście, że przyszła facetka od geografii bo Tayler by mu przywalił. Przez resztę dnia on się do mnie nie odzywał... nie wiem czemu, ehh... 
Po lekcjach spotkałam się z Emily i Gemmą,  poszłyśmy na spacer i lody.



 Mogłam sie im wygadać... One są takie kochane.. pomogły mi. W drodze do domu przed drzwiami stał Tayler. Nie miał za dużo czasu ale powiedział tylko
- Sky, przepraszam jeśli chcesz zadawać się z tym gnojkiem to proszę...  z nami koniec! 
-Tayler, ale ja...
-Nie tłumacz się! Cześć!
-Ale proszę, wysłuchaj mnie - powiedziałam drżącym, zapłakanym głosem
- Nie, zresztą nie mam czasu, muszę iść na trening - powiedział i odszedł...
Zapłakana weszłam do domu, zrzuciłam sweter w kąt i pobiegłam do domu... nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, płakałam chyba przez pół nocy... 


***

Nadszedł weekend! Dla mnie dość długo wyczekiwany nagle został mega znienawidzony... przez pół dnia leżałam w łóżku, nie wyszłąm z pokoju nawet na śniadanie... Jedyne co mnie wyrwało z łóżka to Gemma, dzwoniła do mnie ale nie chciałam odebrać więc postanowiła, że mnie odwiedzi.
-Sky! Co się dzieje?! 
- Tayler....odszedł
- Tak zwyczajnie?
-Nie, kurwa z efektami specjalnymi... przepraszam no ale jestem smutna
- Wiem mycha, mogę wejść? Pogadamy zjemy lody i będzie dobrze
-No, ok wejdź 
- Gdy tylko zamknęłam drzwi, to po chwili pod nimi pojawił się...


____________________________________________________
Hej :)
Witam was z nowym postem, jest on trochę późno, ale jest :D Mam nadzieję, że się podoba. Na koniec, zapodam nutę pewnego chłopaka z biblioteki pana M. :D haha <3 Rudyy się żeni :D

sobota, 3 stycznia 2015

VI. Kim jest Zayn?

Albo pojechały na zawody.... zresztą dowiem się jutro w szkole. Zjadłam kolację i poszłam spać 

***     


Wstałam rano o 6:30 jak zwykle. Nie chciało mi się ale cóż trzeba. 

Ubrałam się w to:




I zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. W drodze do szkoły dostałam sms od Gemmy
-Cześć!
Ja czekam z Emily w parku naprzeciwko twojego domu. Za ile będziesz?
Odpisałam :
-Hej!
Ja będę za 5 minut :*

**Po 5 minutach**


-Cześć! -krzyknęłam a dziewczyny od razu do mnie podbiegły:

-Hej
-Cześć!
Razem z dziewczynami poszłyśmy do szkoły. Po drodze spotkałam przystojnego mulata nie wiedziałam jak ma na imię i chyba nie  chciałam się dowiedzieć wyglądał na złego. On  podszedł do mnie i podał mi jego numer telefonu i powiedział:

-Spotkajmy się tutaj jutro o 15:00
- Sorry ale ja mam chłopaka. - powiedziałam przestraszonym głosem
- Tak, wiem Taylera co nie? - dopytywał
- Noo, a skąd to wiesz? - byłam mega zdziwiona
-Jest on moim najlepszym kumplem 
-To po co dawałeś mi twój numer telefonu? - *on jest dziwny*
-Ymm... bo jesteś ładna i tyle... zresztą chce mieć z tb jak najlepsze relacje 
-Aha? - Chciałam odejść ale chwycił mnie za rękę
-... Przyjdziesz? - 
-Sama? 
-Noo, chyba nie z Taylerem - zaśmiał się
-Tak, z nim - odpowiedziałam
-Dlaczego? 
-Bo tak... zesztą nie ważne - Nie mam zamiaru tam iść... niech się odczepi!
-Będę czekał maleńka! - to się nie doczeka heh

Dziewczyny zaśmiały się i poszły

**Po chwili w szkole**

-Czemu poszłyście?
-Bo... bo.... bo.... - nie umiały się wytłumaczyć
-Bo?????
-Sama niewiem...
-Taa...
-Noo mów jaki on jest? Jak ma na imię?
-Jest przyjacielem Taylera, 
-Yyyyy??? To dziwne ale ok - odpowiedziały
- A jak ma na imię? - zapytała Emily, widocznie on jej się spodobał
-Yyyyyy....Nie wiem ale Tayler będzie wiedział 

Zadzwonił dzwonek na lekcje ja wybrałam się w stronę klasy,a tam stali już Jacob i Patrick dwoje największych huliganów w szkole.
Nagle Jacob zatrzymał mnie i powiedział:
-Słyszałem, że rozmawiałaś z Zaynem
-Tak,a co??-Zapytałam z przerażeniem bałam się ich w sumie kto się ich nie bał!!
-Nic tylko chciałem cię ostrzec.
-Przed czym? -Zapytałam jeszcze bardziej przerażona.
-Przez Zaynem. On lubi się zabawiać panienkami, a zwłaszcza tak ładnymi jak ty Sky
-Ale On jest przyjacielem mojego chłopaka....
-To mu akurat nie stoi na przeszkodzie, odbije każdą laskę swym urokiem.
-Nie uda mu się, zresztą nie mogę gadać mam teraz matmę z panem Smith'em
-Pamiętaj, że cię ostrzegaliśmy mała - powiedział Patrick i zaśmiał się

Odeszłam, a idąc myślałam  *Zayn... tak ma na imię... tylko czemu miałby odbić mnie Taylerowi? Muszę z nim pogadać!*
Idąc do klasy natknęłam się na...


______________________________________________________________________


Hejoo :*
Witam w nowym roku :) Chcę wam życzyć wszystkiego dobrego, aby ten rok był dużo lepszy niz poprzedni i aby się wszystko układało tak jak chcecie :* Szczęśliwego nowego roku!