Następnego dnia wstałam o 6:30, ubrałam się, umyłam i zeszłam na śniadanie. O 7:30 przyszły po mnie Emily i Gemma . Razem wybrałyśmy się do szkoły. W szkole wszyscy się pytali co się stało ale ja nie byłam w stanie na ten temat rozmawiać. Dzień minął szybko a jeszcze czekała mnie rozprawa, z Zaynem. Zwolniłam się o 12:30, poszłam do domu i mama zawiozła mnie na rozprawę. Zayn został skazany na 25 lat więzienia. Ułożyło mi... Chociaż dalej miałam wyrzuty sumienia że to przeze mnie. Gdy wróciłam do domu mama powiedziała że wyjeżdżamy na wczesne wakacje... Ucieszyłam się.... Lecz co się z tym wiązało? Koniec szkoły... Nie będę widziała Emily i Gemmy. Ale mama stwierdziła że mi to dobrze zrobi... Spakowana byłam po godzinie... Zadzwoniłam do dziewczyn i poprosiłam żeby przyszły do mnie. Po 10 minutach już u mnie były....
-Hej. Muszę wam coś powiedzieć
- Co się stało?! -Zapytał przerażone jednym głosem... jakby się umówiły.
- Wyjeżdżam na wczesne wakacje. Mama stwierdziła, że dobrze mi zrobi chwila odpoczynku, jedziemy na kilku tygodniowe wakacje. Fakt prawie połowa roku ale trzeba dać radę. Może wrócę silniejsza....
Przyjęły to spokojnie, nawet pomogły mi się spakować dokładnie.... pożegnał się o wyszły, a my zebraliśmy się na lotnisko.
Bo ciągle go kocham...
Blog jest o chłopaku który zakochał się w dziewczynie, ona nie chciała z nikim być po tym co przeszła z Casprem... a co dalej?? Zapraszam do czytania :*
sobota, 17 września 2016
wtorek, 17 marca 2015
XV.Pogrzeb.
wpadłam pod samochód. Na szczęście mama mnie cofnęła. Byłam cała zapłakana, nie wiedziałam co ze sobą zrobić... Wiem, ze to straszne... ale Tayler zginął z MOJEGO powodu... poświęcił swoje życie dla mnie. Myślałam tylko o tym... jutro jest Jego pogrzeb, bałam się iść, nie wiedziałam jak się zachowam... powrót do domu się przedłużył. Byłam z mama na zakupach, musiałam kupić czarną sukienkę na juto. Niestety nie znalazłam, wiec postanowiłam, że wezmę ten zestaw:
Nie był on idealny... ale to w końcu pogrzeb, a nie impreza. Później byłam z mamą w restauracji na obiedzie. Zamówiłam coś takiego, nie pamiętam jak się to nazywało, ale było dobre..
![]() |
Po obiedzie poszłyśmy jeszcze do kosmetyczki, i do fryzjera. Miałam sobie zrobić blond ombre. Wyszło mniej więcej tak:
- Mała zmiana dobrze ci zrobi Sky. - powiedziała moja mama i się uśmiechnęła.
-Wiem, dziękuję - też się uśmiechnęłam... ,,dobra mina do złej gry''
-No to co córeczko?! Wracamy do domu?
- Tak, najwyższy czas! - odrzekłam, i poszłysmy do samochodu.
Po 15 minutach byłyśmy już w domu. Gdy tylko weszłam usłyszałam:
-Sky! To ty? -krzyknął tata.
-Tak, tato,
-Nie poznałem cię. Ładnie ci. - uśmiechnął się i mnie przytulił.Później rozmawialiśmy o tym dlaczego tak szybko wybiegłam, i co takiego mi powiedział Zayn.
-Zabije gnoja! - krzyknął tata.
- Tato, uspokój się. - powiedziałam z płaczem i pobiegłam do siebie. Umyłam się, i poszłam spać.
***
Od samego rana, nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, ubrałam się... i byłam gotowa. Przyszły po mnie Gemma i Emily. One też szły na pogrzeb. O 10:00 byłyśmy na miejscu.Na miejscu oznacza pod kościołem. Bałam się podejść pod kostnicę...ale musiałam. Gdy zbliżałam się, coraz bardziej zmuszało mnie do płaczu. W momencie gdy go zobaczyłam... wybuchłam. Dziewczyny mnie przytuliły, im tez się łezka w oku zakręciła. Później, podeszłam do Jego rodziców, złożyłam kondolencje, oni w sumie mi też. Nie chciałam im powiedzieć, że Tayler zginął z mojego powodu... że poświęcił swoje życie dla mnie. Bałam się... bałam się ich reakcji... później, poszliśmy do kościoła na mszę, i przyszedł najgorszy moment... moment Jego zakopania. Nie potrafiłam patrzeć na to, Stałam wtulona w Gemmę, i płakałam. Później, gdy wszyscy poszli ja zostałam. Chciałam jeszcze być ,,przy nim'' jak najdłużej. Przynajmniej mentalnie. O 18:00 poszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju, spojrzałam na zdjęcie... wyszeptałam ,,kocham cię'' ostatni raz. Przebrałam się i poszłam spać.
________________________________________________________
Hejj <3 Powoli zbliżamy się do końca 1 części :) Teraz wam zdradzam to czego nie powinnam... ale nie ważne :) Do zobaczenia! <3
piątek, 13 marca 2015
XIV. Powrót do domu.
i było czarne. - wykrztusiłam
-Dobrze. Jesteś na siłach żeby powiedzieć jak wyglądało zabójstwo Taylera?
- Chyba tak, Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... i wtedy, zamknęłam oczy... ponieważ se wystraszyłam. Usłyszałam upadek Taylera i pistoletu... gdy otworzyłam oczy Tayler jeszcze żył.
- To dlaczego nie zadzwoniłaś po pomoc?? - zapytał policjant
- Ponieważ Zayn miał mój telefon
- Aha. Chyba, że tak. Dobrze Sky. Za ile wychodzisz?
-Nie wiem chyba jutro. A coś się stało?
-Musisz pojawić się na sprawie, i Zayn chce z Tobą porozmawiać.
-Aha, dobrze.. tylko nie wiem czy dam radę z nim porozmawiać.
-To nie jest Twoim obowiązkiem, Sky. Do widzenia.
-Do widzenia
Policjant wyszedł, a ja zastanawiałam się o czym szanowny debil chce ze mną porozmawiać.
Przyszedł lekarz i oznajmił mi, ze wychodzę ze szpitala wcześniej. Ucieszyłam się, ale wiedziałam, że jak tylko wejdę do pokoju to się rozpłaczę. Na ścianie miałam mnóstwo zdjęć moich i Taylera. Przyjechali moi rodzice i zabrali mnie do domu. Podróż trwała około 20 minut. Do domu daleko nie było, a szkoda.
*W DOMU*
Gdy weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko wtuliłam się w kołdrę i nie wychodziłam z pokoju do kolacji. Czułam coś co raz na milion sercom zdarza się. Czułam miłość... lecz, ta miłość zmarła... odeszła mimo że tak bardzo go kochałam. Wiem, że on mnie też. Pamiętam jego ostatnie słowa: -Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! Znów się rozpłakałam. Nigdy się tak nie czułam... może dla tego, że to była pierwsza rzecz która mi się przytrafiła.. i była tak straszna...?! Zresztą nie ważne.. mama zawołała mnie na kolację... lecz ja zjadłam tylko trochę... tyle co nic... poszłam, umyłam się i położyłam się spać. W nocy śnił mi się Tayler... w sumie to nic dziwnego, strasznie za nim tęskniłam.
***
Następnego dnia, miałam nie iść do szkoły tylko do Zayna.. do więzienia. Strasznie bałam się tej wizyty ale chciałam usłyszeć jego ostatnie tłumaczenia, po tym jak go wsadzą za zabójstwo. Poprosiłam mamę żeby pojechała ze mną. Zgodziła się. O 14 byłam na miejscu. Gdy zobaczyłam Go bałam sie podejść... ale nie było odwrotu. Jak coś się zaczyna, trzeba to też zakończyć.
-Cześć Sky! - uśmiechnął się
-Hej?!
-Przyszłaś... cieszę się!
-Mhm.. gadaj po co miałam przyjść?! - byłam wściekła, chciałam z tam tąd wyjść ale nie chciałam wyjść na tchórza
-Nie tak agresywnie ok?
-ZABIŁEŚ MI CHŁOPAKA!! Mam być miła?! Rudy murzyn ma większe prawo życia niż ty!
-No w sumie... masz rację, ale nie ważne. Chciałem ci powiedzieć prawdę...
-Jaką prawdę?! Taką, że jesteś najgorsza osoba jaką znam!? No tak! NIENAWIDZĘ CIĘ!!!
-Nie. Nie chciałem zabić Taylera. Tak wyszło. Przepraszam. Chciałem trafić w Ciebie, ale on Cię zasłonił.
-AHA?! Czyli to ja miałam zginąć?!
-Tak. - powiedział to z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach wybiegłam... prawie
_____________________________________________________________
Hej ^.^ Zapodaję wam kolejny rozdział :D Mam nadzieję, że się podoba!
-Dobrze. Jesteś na siłach żeby powiedzieć jak wyglądało zabójstwo Taylera?
- Chyba tak, Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... i wtedy, zamknęłam oczy... ponieważ se wystraszyłam. Usłyszałam upadek Taylera i pistoletu... gdy otworzyłam oczy Tayler jeszcze żył.
- To dlaczego nie zadzwoniłaś po pomoc?? - zapytał policjant
- Ponieważ Zayn miał mój telefon
- Aha. Chyba, że tak. Dobrze Sky. Za ile wychodzisz?
-Nie wiem chyba jutro. A coś się stało?
-Musisz pojawić się na sprawie, i Zayn chce z Tobą porozmawiać.
-Aha, dobrze.. tylko nie wiem czy dam radę z nim porozmawiać.
-To nie jest Twoim obowiązkiem, Sky. Do widzenia.
-Do widzenia
Policjant wyszedł, a ja zastanawiałam się o czym szanowny debil chce ze mną porozmawiać.
Przyszedł lekarz i oznajmił mi, ze wychodzę ze szpitala wcześniej. Ucieszyłam się, ale wiedziałam, że jak tylko wejdę do pokoju to się rozpłaczę. Na ścianie miałam mnóstwo zdjęć moich i Taylera. Przyjechali moi rodzice i zabrali mnie do domu. Podróż trwała około 20 minut. Do domu daleko nie było, a szkoda.
*W DOMU*
Gdy weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko wtuliłam się w kołdrę i nie wychodziłam z pokoju do kolacji. Czułam coś co raz na milion sercom zdarza się. Czułam miłość... lecz, ta miłość zmarła... odeszła mimo że tak bardzo go kochałam. Wiem, że on mnie też. Pamiętam jego ostatnie słowa: -Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! Znów się rozpłakałam. Nigdy się tak nie czułam... może dla tego, że to była pierwsza rzecz która mi się przytrafiła.. i była tak straszna...?! Zresztą nie ważne.. mama zawołała mnie na kolację... lecz ja zjadłam tylko trochę... tyle co nic... poszłam, umyłam się i położyłam się spać. W nocy śnił mi się Tayler... w sumie to nic dziwnego, strasznie za nim tęskniłam.
***
Następnego dnia, miałam nie iść do szkoły tylko do Zayna.. do więzienia. Strasznie bałam się tej wizyty ale chciałam usłyszeć jego ostatnie tłumaczenia, po tym jak go wsadzą za zabójstwo. Poprosiłam mamę żeby pojechała ze mną. Zgodziła się. O 14 byłam na miejscu. Gdy zobaczyłam Go bałam sie podejść... ale nie było odwrotu. Jak coś się zaczyna, trzeba to też zakończyć.
-Cześć Sky! - uśmiechnął się
-Hej?!
-Przyszłaś... cieszę się!
-Mhm.. gadaj po co miałam przyjść?! - byłam wściekła, chciałam z tam tąd wyjść ale nie chciałam wyjść na tchórza
-Nie tak agresywnie ok?
-ZABIŁEŚ MI CHŁOPAKA!! Mam być miła?! Rudy murzyn ma większe prawo życia niż ty!
-No w sumie... masz rację, ale nie ważne. Chciałem ci powiedzieć prawdę...
-Jaką prawdę?! Taką, że jesteś najgorsza osoba jaką znam!? No tak! NIENAWIDZĘ CIĘ!!!
-Nie. Nie chciałem zabić Taylera. Tak wyszło. Przepraszam. Chciałem trafić w Ciebie, ale on Cię zasłonił.
-AHA?! Czyli to ja miałam zginąć?!
-Tak. - powiedział to z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach wybiegłam... prawie
_____________________________________________________________
Hej ^.^ Zapodaję wam kolejny rozdział :D Mam nadzieję, że się podoba!
czwartek, 5 marca 2015
XIII.Szpital, Zayn
Następnego dnia obudziłam się w szpitalu. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to co się stało... byłam świadkiem zabójstwa osoby która kocham. Cały czas miałam przed oczami postrzelonego Taylera. Płakałam jak głupia... tęskniłam za nim, ale czasu nie cofnę... a nawet jeśli to po co?! Po to aby znowu zobaczyć Jego śmierć?! Aby znów cierpieć?! Nie.... nie chciałam, boli mnie to cały czas. Wiem jedno nigdy o nim nie zapomnę zawszę będę go kochać! Leżałam na tym szpitalnym łóżku i płakałam. Nie wiedziałam nawet dlaczego, i co najważniejsze PO CO?! tu leżę. Po 10 minutach rozkimny i uświadamiania sobie, że za niedługo zobaczę mojego chłopaka w trumnie wszedł lekarz. Wtedy wszystko stało się jasne.
-Widzę, że już się pani obudziła. Dzień Dobry. - uśmiechnął się.
-Dzień dobry, co mi jest?! - powiedziałam przez płacz.
- Sky! Jesteś na obserwacji, musimy zobaczyć czy Tobie nic nie jest, i upewnić się czy wszystko w porządku. - powiedział spokojnie, lecz moje oczy nadal wypełniały się łzami.
-Aha. A czy mogłabym zadzwonić do przyjaciółek?! - zapytałam. Potrzebowałam wsparcia, a tylko One mogły mnie wesprzeć!
- Tak, pielęgniarka zaraz ci przyniesie Ci twój telefon i całą torebkę.
-Dziękuję. - próbowałam się uśmiechnąć ale mi nie wyszło...
- Powiedz mi czy jesteś w stanie rozmawiać z policją?!
- Jeśli chodzi o to co się stało, i o śmierć Taylera.... to nie, przepraszam. - znów płakałam.
- Nie masz za co. Rozumiem Twój ból. - po tych słowach doktor wyszedł, a ja znów się rozpłakałam. Nie potrafiłam dojść od Siebie. Nadal nie pojmowałam dlaczego Zayn to zrobił?! I czy Tayler zrobił coś za co zapłacił swoim życiem?!
Przyszła pielęgniarka i oddała mi moje rzeczy. Zadzwoniłam więc do Gemmy i powiedziałam jej o tym co się stało.
-Jasne mycha, za 30 minut jesteśmy u Ciebie! Nie martw się już jedziemy! - krzyknęła
Rozłączyła się... i w tym samym czasie ja przestałam płakać, ucieszyłam się, że zaraz będę mogła wypłakać się w ramie mojej przyjaciółki .
***
Po 30 minutach one już były, gdy tylko weszły ja się rozpłakałam.
-Sky! Mów co się stało?! Gdzie jest Tayler?! Gdzie ty byłaś przez 2 dni?!? - powiedziała Gemma i mnie przytuliła.
-Nie wiem gdzie byłam, wiem,że to były jakieś opuszczone, stare magazyny. Zayn mnie porwał i tam trzymał... Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... - ciężko mi było o tym opowiadać ale musiałam im to powiedzieć
- I co?! Tayler jest tutaj w szpitalu? - powiedziała przestraszona Emily.
-Emily... nie. Tayler... On nie żyje... Zayn trafił w tętnicę i za późno wezwałam pomoc bo ten sk*rwiel nie chciał mi oddać telefonu.
-Jasne?! Jejkuu...Sky, współczuję...
-Biednaaa moja
Ja sie nie odzywałam. Przyszedł lekarz, pożegnałam się z nimi i poszły. Zabierali mnie na badania... ciekawa byłam czy moi rodzice wiedzą o tym co się stało?! Na pewno wiedzą... ale czy tutaj przyjadą?! Lekarz zabrał mnie na tomografię i USG. Nic mi nie wykazało, ale i tak nie mogłam jechać do domu.. w szpitalu musiałam zostać na 3 dni.Najgorsze jest to, że po wyjściu ze szpitala na drugi dzień mam pogrzeb Taylera, Końcówka tego dnia była, taka sobie. Jeszcze jedne badania, kolacja.. i tak nic nie zjadłam. I poszłam spać.
-Widzę, że już się pani obudziła. Dzień Dobry. - uśmiechnął się.
-Dzień dobry, co mi jest?! - powiedziałam przez płacz.
- Sky! Jesteś na obserwacji, musimy zobaczyć czy Tobie nic nie jest, i upewnić się czy wszystko w porządku. - powiedział spokojnie, lecz moje oczy nadal wypełniały się łzami.
-Aha. A czy mogłabym zadzwonić do przyjaciółek?! - zapytałam. Potrzebowałam wsparcia, a tylko One mogły mnie wesprzeć!
- Tak, pielęgniarka zaraz ci przyniesie Ci twój telefon i całą torebkę.
-Dziękuję. - próbowałam się uśmiechnąć ale mi nie wyszło...
- Powiedz mi czy jesteś w stanie rozmawiać z policją?!
- Jeśli chodzi o to co się stało, i o śmierć Taylera.... to nie, przepraszam. - znów płakałam.
- Nie masz za co. Rozumiem Twój ból. - po tych słowach doktor wyszedł, a ja znów się rozpłakałam. Nie potrafiłam dojść od Siebie. Nadal nie pojmowałam dlaczego Zayn to zrobił?! I czy Tayler zrobił coś za co zapłacił swoim życiem?!
Przyszła pielęgniarka i oddała mi moje rzeczy. Zadzwoniłam więc do Gemmy i powiedziałam jej o tym co się stało.
-Jasne mycha, za 30 minut jesteśmy u Ciebie! Nie martw się już jedziemy! - krzyknęła
Rozłączyła się... i w tym samym czasie ja przestałam płakać, ucieszyłam się, że zaraz będę mogła wypłakać się w ramie mojej przyjaciółki .
***
Po 30 minutach one już były, gdy tylko weszły ja się rozpłakałam.
-Sky! Mów co się stało?! Gdzie jest Tayler?! Gdzie ty byłaś przez 2 dni?!? - powiedziała Gemma i mnie przytuliła.
-Nie wiem gdzie byłam, wiem,że to były jakieś opuszczone, stare magazyny. Zayn mnie porwał i tam trzymał... Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... - ciężko mi było o tym opowiadać ale musiałam im to powiedzieć
- I co?! Tayler jest tutaj w szpitalu? - powiedziała przestraszona Emily.
-Emily... nie. Tayler... On nie żyje... Zayn trafił w tętnicę i za późno wezwałam pomoc bo ten sk*rwiel nie chciał mi oddać telefonu.
-Jasne?! Jejkuu...Sky, współczuję...
-Biednaaa moja
Ja sie nie odzywałam. Przyszedł lekarz, pożegnałam się z nimi i poszły. Zabierali mnie na badania... ciekawa byłam czy moi rodzice wiedzą o tym co się stało?! Na pewno wiedzą... ale czy tutaj przyjadą?! Lekarz zabrał mnie na tomografię i USG. Nic mi nie wykazało, ale i tak nie mogłam jechać do domu.. w szpitalu musiałam zostać na 3 dni.Najgorsze jest to, że po wyjściu ze szpitala na drugi dzień mam pogrzeb Taylera, Końcówka tego dnia była, taka sobie. Jeszcze jedne badania, kolacja.. i tak nic nie zjadłam. I poszłam spać.
***
Drugi dzień był w sumie taki jak poprzedni, ale tym razem zamiast Emily i Gemmy (które przyszły około godziny 15) przyszli moi rodzice...
-Córeczko! Jak się czujesz?! - Mama... od kiedy ona na mnie mówi córeczko?!
- No, a jak mam się czuć?! Mamo.... byłam świadkiem śmierci mojego chłopaka!!!
-Sky, nie naskakuj na mamę! Ona sie martwi - Hmm... mój tata też nie okazał skruchy
W sumie, nie gadałam z nimi, bo przez cały czas płakałam. Potem oni pojechali mi po rzeczy do domu, a ja musiałam porozmawiać z policją.
-Dzień dobry Sky! Mogę ci zadać parę pytań?
- Dzień dobry, tak... lecz jeśli nie odpowiem na jakiekolwiek to poniosę konsekwencje?
-Nie, rozumiemy to, że jesteś w ciężkim stanie, lecz musimy spisać Twoją wersje wydarzeń.
- Dobrze.
- Powiedz mi jak wyglądało porwanie?
- Pamiętam, że było ciemno. Około po 19. Szłam do domu takim laskiem, i nagle ktoś za mną zatrzymał się samochodem. Przyśpieszyłam kroku, i nagle poczułam ucisk w brzuchu. I nagle znalazłam się w samochodzie. Po około 30 minutach drogi dotarliśmy do magazynu...
- Pamiętasz samochód którym jechałaś?
- Nie, ale wiem, ze miał skórzane fotele....
czwartek, 19 lutego 2015
XII. Żegnaj Tayler... :(
Po pewnym czasie Zayn mnie uwolnił... Podbiegłam do Taylera i mocno go przytuliłam. Zayn był wkurzony... ale to nie pierwszy raz. Kilka chwil później znów miedzy Taylerem, a Zaynam doszło do kłótni. Tym razem było gorzej... szarpali się, wrzeszczeli, a ja próbowałam ich rozdzielić... Tayler kilka razy dostał w twarz od Zayna, a Zayn od Taylera... wtedy chciałam wezwać pomoc...
- Uspokójcie się... proszę was! - krzyknęłam
- Nie wtrącaj się mała... bo cie znowu zwiążę.. haha
- Nawet nie próbuj gnoju - i Tayler uderzył Zayna z pięści w brzuch... Zayn się wkurwił i nagle podszedł do czarnej, zamykanej na kod komody. Wystukał 9893 i otworzyła się. W niej znajdowała się czarna skrzynka jakby na narzędzia i kilka ubrań.. Hmmm ciekawie. Wyciągnął tą małą czarną skrzynkę, a szafkę zamknął... otworzył ją i wyciągnął pistolet...
- Zayn po co ci to? - spytałam z łzami w oczach
- Trzeba zakończyć tą historyjkę... - bałam się coraz bardziej, podeszłam do Niego,i zaczęłam szarpać nim żeby to odłożył, wtem Tayler podszedł do niego i chciał mu wyrwać pistolet... Zayn się wk*rwił i nagle padł strzał... Wystraszona zamknęłam oczy... słyszałam tylko upadek pistoletu i ciała... zaczęłam wrzeszczeć. Bałam się otworzyć oczu, bo nie wiedziałam co zobaczę... może zabitego Zayna.. lub co gorsza Taylera... Gdy otworzyłam zobaczyłam Taylera... krwawił z prawej nogi... rozpłakałam się coraz bardziej...., a Zayn stał odwrócony, podeszłam najpierw do Zayna
- Idioto! K*rwa dzwoń po pomoc!
- Oooo ostra się zrobiłaś! - uśmiechnął się... lecz widziałam strach w jego oczach.
- Nie ostra tylko wściekła... weź się nie śmiej! Tylko dzwoń! On się zaraz wykrwawi!!!
- Mała... daj se siana... nic mu nie będzie!
- Taa... właśnie widzę! Albo ty dzwonisz, albo Ja... z tym, że przy okazji przyjedzie policja.
-Dobra, dobra nie wściekaj się tak bo złość piękności szkodzi - znowu ten jego chytry uśmieszek... jak ja tego nienawidziłam!
- Mi to już chyba nie zaszkodzi! Dzwoń!!
- Nie będę dzwonić na siebie idiotko!!! Sama zadzwoń jak taka mądra jesteś
- Dobra, możesz mi oddać telefon? - wykrztusiłam
- Chcesz dzwonić, to sama sobie znajdź sposób...
Uderzył mnie w twarz,upadłam,a On zaczął się śmiać... Tayler coraz bardziej krwawił...bałam się o niego, wcale nie wyglądało to dobrze. Postanowiłam mu jakoś to zaopatrzyć, aby stracił mniej krwi. Starałam się jak mogłam...
-Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! - pocałował mnie... to były jego ostatnie słowa, a zarazem ostatni pocałunek. Chciałam zadzwonić po pomoc... ale było za późno, wykrwawił się... zmarł. Zaczęłam płakać, siedziałam, zapłakana... przytulona do niego godzinę... nie zdawałam sobie sprawy, że już go nie ma... że nie czuje tego przytulenia. Po 2 godzinach siedzenia przy zmarłym Taylerze, podszedł do mnie Zayn
- Nie chciałem...
-Nie chciałeś? Zabiłeś osobą która kocham ponad życie! - znowu się rozpłakałam....
- Chciałem go postraszyć.... ale nie zabić - przytulił mnie ale ja go odepchnęłam... widziałam w jego oczach smutek i żal... ale nie cofnie tego, że zabił mojego chłopaka! Rzucił mi telefon i powiedział:
-Dzwoń!
-Teraz mi karzesz dzwonić?! A w momencie gdy chciałam go uratować nie dałeś.... - mimo tego, zadzwoniłam po pogotowie i policję... przyjechali po 10 minutach. Aresztowali Zayna, a mnie zabrali do szpitala... po Taylera przyjechał karawan... widziałam jak pakowali go do worka... płakałam... Wiem tylko jedno... mimo, że nie byłam z nim wyjątkowo długo.. to nigdy o nim nie zapomnę... Ten dzień pozostanie w mojej pamięci do końca życia.
________________________________________________________
Cześć! Kolejny rozdział... mam nadzieję że nie zrył wam psychiki tak bardzo jak mi...
:( [*] Tayler.. ten rozdział nie jest z życia wzięty.. ale nie miałam o czym pisać :) Trzymajcie się :* Pa!
- Uspokójcie się... proszę was! - krzyknęłam
- Nie wtrącaj się mała... bo cie znowu zwiążę.. haha
- Nawet nie próbuj gnoju - i Tayler uderzył Zayna z pięści w brzuch... Zayn się wkurwił i nagle podszedł do czarnej, zamykanej na kod komody. Wystukał 9893 i otworzyła się. W niej znajdowała się czarna skrzynka jakby na narzędzia i kilka ubrań.. Hmmm ciekawie. Wyciągnął tą małą czarną skrzynkę, a szafkę zamknął... otworzył ją i wyciągnął pistolet...
- Zayn po co ci to? - spytałam z łzami w oczach
- Trzeba zakończyć tą historyjkę... - bałam się coraz bardziej, podeszłam do Niego,i zaczęłam szarpać nim żeby to odłożył, wtem Tayler podszedł do niego i chciał mu wyrwać pistolet... Zayn się wk*rwił i nagle padł strzał... Wystraszona zamknęłam oczy... słyszałam tylko upadek pistoletu i ciała... zaczęłam wrzeszczeć. Bałam się otworzyć oczu, bo nie wiedziałam co zobaczę... może zabitego Zayna.. lub co gorsza Taylera... Gdy otworzyłam zobaczyłam Taylera... krwawił z prawej nogi... rozpłakałam się coraz bardziej...., a Zayn stał odwrócony, podeszłam najpierw do Zayna
- Idioto! K*rwa dzwoń po pomoc!
- Oooo ostra się zrobiłaś! - uśmiechnął się... lecz widziałam strach w jego oczach.
- Nie ostra tylko wściekła... weź się nie śmiej! Tylko dzwoń! On się zaraz wykrwawi!!!
- Mała... daj se siana... nic mu nie będzie!
- Taa... właśnie widzę! Albo ty dzwonisz, albo Ja... z tym, że przy okazji przyjedzie policja.
-Dobra, dobra nie wściekaj się tak bo złość piękności szkodzi - znowu ten jego chytry uśmieszek... jak ja tego nienawidziłam!
- Mi to już chyba nie zaszkodzi! Dzwoń!!
- Nie będę dzwonić na siebie idiotko!!! Sama zadzwoń jak taka mądra jesteś
- Dobra, możesz mi oddać telefon? - wykrztusiłam
- Chcesz dzwonić, to sama sobie znajdź sposób...
Uderzył mnie w twarz,upadłam,a On zaczął się śmiać... Tayler coraz bardziej krwawił...bałam się o niego, wcale nie wyglądało to dobrze. Postanowiłam mu jakoś to zaopatrzyć, aby stracił mniej krwi. Starałam się jak mogłam...
-Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! - pocałował mnie... to były jego ostatnie słowa, a zarazem ostatni pocałunek. Chciałam zadzwonić po pomoc... ale było za późno, wykrwawił się... zmarł. Zaczęłam płakać, siedziałam, zapłakana... przytulona do niego godzinę... nie zdawałam sobie sprawy, że już go nie ma... że nie czuje tego przytulenia. Po 2 godzinach siedzenia przy zmarłym Taylerze, podszedł do mnie Zayn
- Nie chciałem...
-Nie chciałeś? Zabiłeś osobą która kocham ponad życie! - znowu się rozpłakałam....
- Chciałem go postraszyć.... ale nie zabić - przytulił mnie ale ja go odepchnęłam... widziałam w jego oczach smutek i żal... ale nie cofnie tego, że zabił mojego chłopaka! Rzucił mi telefon i powiedział:
-Dzwoń!
-Teraz mi karzesz dzwonić?! A w momencie gdy chciałam go uratować nie dałeś.... - mimo tego, zadzwoniłam po pogotowie i policję... przyjechali po 10 minutach. Aresztowali Zayna, a mnie zabrali do szpitala... po Taylera przyjechał karawan... widziałam jak pakowali go do worka... płakałam... Wiem tylko jedno... mimo, że nie byłam z nim wyjątkowo długo.. to nigdy o nim nie zapomnę... Ten dzień pozostanie w mojej pamięci do końca życia.
________________________________________________________
Cześć! Kolejny rozdział... mam nadzieję że nie zrył wam psychiki tak bardzo jak mi...
:( [*] Tayler.. ten rozdział nie jest z życia wzięty.. ale nie miałam o czym pisać :) Trzymajcie się :* Pa!
środa, 18 lutego 2015
XI. Dlaczego ty mi to robisz?
Zayna... no tak, a któżby inny?
-Hahah... taka mała niewinna istotka zaklejona,powiązana, w oczekiwaniu na swojego Romea... - Ygh! Gdybym nie miała taśmy na ustach to bym mu wygarnęła... ale co ja zrobię? Jestem mała... i bezbronna, a on silny i wgl...
- Właśnie Sky! Wezniesz grzecznie odblokujesz mi Twój telefon, a ja napisze do Twojej mamy, że jesteś bezpieczna u Emily.... -Nie chciałam, ale musiałam... podałam mu pin 568486 i napisał do mojej mamy... mama uwierzyła niestety. Całą noc leżałam na jakiś gąbkach z materacy, przykryta starymi kocami. Dałam radę zasnąć... ale nie na długo bo w pewnym momencie usłyszałam głos Zayna:
- Ślicznotka poszła spać... czas wziąć się do roboty.... - po tym odwróciłam się i zobaczyłam Zayna przy jakiejś czarnej szafce... gdy sie odwrócił znów udawałam, że śpię. Nie zniosłam tego, że nie ma mnie w domu... ten człowiek był i nadal jest nieobliczalny....a co jeśli... jeśli on mnie zgwałci? Sky o czym ty kurna myślisz! Powiedziałam sama do siebie...Po około 2 godzinach udawania, że śpię postanowiłam ,,wstać''
- Witaj księżniczko... gdzie jest twój książe? - w tym momencie odkleił mi taśmę z twarzy
- DLACZEGO?! Dlaczego k*rwa mi to zrobiłeś? Czemu mnie porwałeś? - wydarłam się na cały głos...
-Ej, ej, ej nie tak głośno bo ktoś cie usłyszy... haha zapomniałem, że jesteśmy na odluuuudziu haha biedactwo - czy go aż tak bardzo śmieszy fakt, że pójdzie do więzienia? Serio?
- Będę krzyczeć tak głośno jak mi się podoba... ale dalej nie wyjaśniłeś mi tego DLACZEGO mnie porwałeś? - miałam łzy w oczach.. tęskniłam za Taylerem, Gemmą i Emily
- Boo może lubię... albo po prostu chcę zrobić na złość Taylerowi?!
- Ale co On ci takiego zrobił, że chcesz mu robić na złość?
- Co mi zrobił? Zabrał mi dziewczynę spod nosa!
- Kogo? - byłam zdziwiona bo Tayler opowiadał mi, że to Zayn zawsze zabiera mu dziewczyny... a teraz jest inaczej? NIE! Coś tu nie gra
- Jeszcze się pytasz? Nie pamiętasz momentów w których wygłupialiśmy się, i pocieszałem cie po rozstaniu z tym debilem?
-Noo pamiętam... ale co to ma do zabrania dziewczyny??
-No bo ten kretyn mi Ciebie zabrał! Chciałem mieć z Tobą jak najlepszy kontakt i co? I on zabronił ci kontaktu ze mną.... ehh. Dziewczynko... ty chyba go nie znasz haha - odszedł w stronę lekko wybitego okna...
- Ja sama nie chciałam z Tobą rozmawiać
- Czemu?
-No bo... ehh zresztą nie ważne... wypuść mnie!
- Hmm... zastanowię się.. NIE
-Jaki z Ciebie debil! - w momencie gdy to usłyszał wściekł się i wybił okno...
W tym samym momencie przyszedł mi SMS.. nie mogłam go odczytać ale był on od Taylera... tylko tyle widziałam...
Przez kolejne 2 dni Zayn trzymał mnie uwięzioną...przez te dni dostałam 29237402384624618 sms od znajomych... Zayn nie chciał mnie odwiązać. Nagle usłyszałam dźwięk podjazdu samochodu. Usłyszałam głos Taylera i Zayn się odezwał
- O popatrz twój książe przyjechał
- Zamknij się i mnie wypuść
-Haha nie!
Usłyszałam trzask otwieranych drzwi. I ujrzałam Taylera!
- Sky! Nic ci nie jest?
-Nie... jest ok!
-O pojawiłeś się.... długo ci to zajęło.. ale mam pytanie - Krzyknął
- Noo? Jakie? - Zapytał Tayler i podbiegł mnie przytulić
- Po pierwsze puść ją - odepchnął Taylera ode mnie - a po drugie jak ty nas znalazłeś?!
- Nie popychaj mnie kurwa! I nie ważne... to moja sprawa.... - Znów mnie przytulił... może i byłam w strasznym miejscu i się mega bałam to gdy Tayler był przy mnie czułam sie bezpieczna...
- Odejdź od niej...
- Bo co? - Zapytał
-Bo tak ja każe!
______________________________________________________
Hejka naklejka! Jest to już 11 rozdział :D Meega szybko do tego dotarłam :P Noo gdyby nie Wy nie było by mnie tutaj! Dziękuję, że macie cierpliwość do czekania na rozdział :P Zapewniam was! Że kolejny rozdział pojawi sie niedługo :* Trzymajcie się i Cześć! <3
-Hahah... taka mała niewinna istotka zaklejona,powiązana, w oczekiwaniu na swojego Romea... - Ygh! Gdybym nie miała taśmy na ustach to bym mu wygarnęła... ale co ja zrobię? Jestem mała... i bezbronna, a on silny i wgl...
- Właśnie Sky! Wezniesz grzecznie odblokujesz mi Twój telefon, a ja napisze do Twojej mamy, że jesteś bezpieczna u Emily.... -Nie chciałam, ale musiałam... podałam mu pin 568486 i napisał do mojej mamy... mama uwierzyła niestety. Całą noc leżałam na jakiś gąbkach z materacy, przykryta starymi kocami. Dałam radę zasnąć... ale nie na długo bo w pewnym momencie usłyszałam głos Zayna:
- Ślicznotka poszła spać... czas wziąć się do roboty.... - po tym odwróciłam się i zobaczyłam Zayna przy jakiejś czarnej szafce... gdy sie odwrócił znów udawałam, że śpię. Nie zniosłam tego, że nie ma mnie w domu... ten człowiek był i nadal jest nieobliczalny....a co jeśli... jeśli on mnie zgwałci? Sky o czym ty kurna myślisz! Powiedziałam sama do siebie...Po około 2 godzinach udawania, że śpię postanowiłam ,,wstać''
- Witaj księżniczko... gdzie jest twój książe? - w tym momencie odkleił mi taśmę z twarzy
- DLACZEGO?! Dlaczego k*rwa mi to zrobiłeś? Czemu mnie porwałeś? - wydarłam się na cały głos...
-Ej, ej, ej nie tak głośno bo ktoś cie usłyszy... haha zapomniałem, że jesteśmy na odluuuudziu haha biedactwo - czy go aż tak bardzo śmieszy fakt, że pójdzie do więzienia? Serio?
- Będę krzyczeć tak głośno jak mi się podoba... ale dalej nie wyjaśniłeś mi tego DLACZEGO mnie porwałeś? - miałam łzy w oczach.. tęskniłam za Taylerem, Gemmą i Emily
- Boo może lubię... albo po prostu chcę zrobić na złość Taylerowi?!
- Ale co On ci takiego zrobił, że chcesz mu robić na złość?
- Co mi zrobił? Zabrał mi dziewczynę spod nosa!
- Kogo? - byłam zdziwiona bo Tayler opowiadał mi, że to Zayn zawsze zabiera mu dziewczyny... a teraz jest inaczej? NIE! Coś tu nie gra
- Jeszcze się pytasz? Nie pamiętasz momentów w których wygłupialiśmy się, i pocieszałem cie po rozstaniu z tym debilem?
-Noo pamiętam... ale co to ma do zabrania dziewczyny??
-No bo ten kretyn mi Ciebie zabrał! Chciałem mieć z Tobą jak najlepszy kontakt i co? I on zabronił ci kontaktu ze mną.... ehh. Dziewczynko... ty chyba go nie znasz haha - odszedł w stronę lekko wybitego okna...
- Ja sama nie chciałam z Tobą rozmawiać
- Czemu?
-No bo... ehh zresztą nie ważne... wypuść mnie!
- Hmm... zastanowię się.. NIE
-Jaki z Ciebie debil! - w momencie gdy to usłyszał wściekł się i wybił okno...
W tym samym momencie przyszedł mi SMS.. nie mogłam go odczytać ale był on od Taylera... tylko tyle widziałam...
Przez kolejne 2 dni Zayn trzymał mnie uwięzioną...przez te dni dostałam 29237402384624618 sms od znajomych... Zayn nie chciał mnie odwiązać. Nagle usłyszałam dźwięk podjazdu samochodu. Usłyszałam głos Taylera i Zayn się odezwał
- O popatrz twój książe przyjechał
- Zamknij się i mnie wypuść
-Haha nie!
Usłyszałam trzask otwieranych drzwi. I ujrzałam Taylera!
- Sky! Nic ci nie jest?
-Nie... jest ok!
-O pojawiłeś się.... długo ci to zajęło.. ale mam pytanie - Krzyknął
- Noo? Jakie? - Zapytał Tayler i podbiegł mnie przytulić
- Po pierwsze puść ją - odepchnął Taylera ode mnie - a po drugie jak ty nas znalazłeś?!
- Nie popychaj mnie kurwa! I nie ważne... to moja sprawa.... - Znów mnie przytulił... może i byłam w strasznym miejscu i się mega bałam to gdy Tayler był przy mnie czułam sie bezpieczna...
- Odejdź od niej...
- Bo co? - Zapytał
-Bo tak ja każe!
______________________________________________________
Hejka naklejka! Jest to już 11 rozdział :D Meega szybko do tego dotarłam :P Noo gdyby nie Wy nie było by mnie tutaj! Dziękuję, że macie cierpliwość do czekania na rozdział :P Zapewniam was! Że kolejny rozdział pojawi sie niedługo :* Trzymajcie się i Cześć! <3
wtorek, 3 lutego 2015
X. Porwanie
Nawet fajna z nas paczka.Po szkole wróciłam z Taylerem do domu, chcieliśmy spędzić z sobą troszkę więcej czasu... Siedzieliśmy 3 godziny wygłupiając się i wariując na łóżku, aż w pewnej chwili Tayler dostał sms'a od jego mamy
- Tayler... jest 21 gdzie ty jesteś?
-Mamo, jestem u Sky zaraz idę do domu
-Masz wracać natychmiast!
Po tej wiadomości Tayler pożegnał się ze mną i poszedł. Ja zamknęłam za nim drzwi i poszłam się umyć.
W ogóle więzi między mną a Taylerem zacieśniły się... i Zayn był coraz bardziej zazdrosny. Pamiętam jak 2 tygodnie temu pytał się mnie czy chce z nim być , a ja mu odpowiedziałam, że kocham tylko Taylera a on mi napisał, że tego pożałuję... nie wiedziałam o co chodzi ale sprawa ucichła... na jakiś czas...
Następnego dnia w szkole miałam nawał.. kartkówek sprawdzianów i 3 razy byłam w odpowiedzi... nauczyciele byli dla nas bezlitośni żaden nie chciał przełożyć. Noo ale jakoś trzeba przez to przetrwać. Na pierwszy odstrzał była matma i pan Smith...
-No do odpowiedzi poproszę ucznia bądź uczennicę z numerem 16
-Uff.. 16 to Babi.. dosyć nieśmiała dziewczyna
-Oraz.... ucznia albo uczennice z numerem 6
W tym momencie myślałam, że go trzasnę... dlaczego ja?! No ale ok.. pytanie było nie za trudne ale nie za łatwe i dostałam 3. Myślałam, że mogę iść usiąść lecz nie...Pan spedalony pedał Smith musiał zadać mi drugie zadanie za które dostałam 1. Ehh... chciałam już stamtąd wyjść. Po 25 minutach bezsensownej gadki o tym jak wyliczyc procent danej liczby zadzwonił dzwonek.. . meega się ucieszyłam bo Tayler miał na drugą lekcje, a ja nie mogła się doczekać kiedy go zobaczę. wybiegłam z klasy i rzuciłam się na Niego.
-Cześć Sky, co jest?
-Nic.. po prostu ten idiota Smith dał mi 1
- Nie przejmuj się skarbie, będzie dobrze.. poprawisz to - pocieszał mnie, mimo tego iż wcale nie byłam z tego faktu smutna... ale ok.
- Wiem, że poprawię... zresztą nieważne... mów co ci mówiła mama gdy wróciłeś
- Nic... powiedziała tylko, że więcej takie coś ma się nie powtórzyć.. bla bla bla... - uśmiechnął się
-Ahm, to tyle dobrego
-Noom... co teraz masz?
-Ja, chyba angielski a ty ?
- Matematykę
-Ojj współczuje haha
Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Na angielskim było całkiem spoko....jak zwykle duzo śmiechu. Pani nie było i rzucaliśmy butelką... moment wejścia pani Duszy do klasy można porównać z wejściem smoka mega opieprz dostaliśmy haha... ale żyje się tylko raz. Po burzliwym angielskim mieliśmy okienko, przez cała godzinę zakuwałam na sprawdzian z geografii na który nic nie umiałam.. ale i tak dostałam 1 w sumie? nic dziwnego.. u mnie to normalka... Po lekcjach spotkałam się z Emily i Gemmą na mała sesję zdjęciową
- Tayler... jest 21 gdzie ty jesteś?
-Mamo, jestem u Sky zaraz idę do domu
-Masz wracać natychmiast!
Po tej wiadomości Tayler pożegnał się ze mną i poszedł. Ja zamknęłam za nim drzwi i poszłam się umyć.
***
W ogóle więzi między mną a Taylerem zacieśniły się... i Zayn był coraz bardziej zazdrosny. Pamiętam jak 2 tygodnie temu pytał się mnie czy chce z nim być , a ja mu odpowiedziałam, że kocham tylko Taylera a on mi napisał, że tego pożałuję... nie wiedziałam o co chodzi ale sprawa ucichła... na jakiś czas...
Następnego dnia w szkole miałam nawał.. kartkówek sprawdzianów i 3 razy byłam w odpowiedzi... nauczyciele byli dla nas bezlitośni żaden nie chciał przełożyć. Noo ale jakoś trzeba przez to przetrwać. Na pierwszy odstrzał była matma i pan Smith...
-No do odpowiedzi poproszę ucznia bądź uczennicę z numerem 16
-Uff.. 16 to Babi.. dosyć nieśmiała dziewczyna
-Oraz.... ucznia albo uczennice z numerem 6
W tym momencie myślałam, że go trzasnę... dlaczego ja?! No ale ok.. pytanie było nie za trudne ale nie za łatwe i dostałam 3. Myślałam, że mogę iść usiąść lecz nie...Pan spedalony pedał Smith musiał zadać mi drugie zadanie za które dostałam 1. Ehh... chciałam już stamtąd wyjść. Po 25 minutach bezsensownej gadki o tym jak wyliczyc procent danej liczby zadzwonił dzwonek.. . meega się ucieszyłam bo Tayler miał na drugą lekcje, a ja nie mogła się doczekać kiedy go zobaczę. wybiegłam z klasy i rzuciłam się na Niego.
-Cześć Sky, co jest?
-Nic.. po prostu ten idiota Smith dał mi 1
- Nie przejmuj się skarbie, będzie dobrze.. poprawisz to - pocieszał mnie, mimo tego iż wcale nie byłam z tego faktu smutna... ale ok.
- Wiem, że poprawię... zresztą nieważne... mów co ci mówiła mama gdy wróciłeś
- Nic... powiedziała tylko, że więcej takie coś ma się nie powtórzyć.. bla bla bla... - uśmiechnął się
-Ahm, to tyle dobrego
-Noom... co teraz masz?
-Ja, chyba angielski a ty ?
- Matematykę
-Ojj współczuje haha
Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Na angielskim było całkiem spoko....jak zwykle duzo śmiechu. Pani nie było i rzucaliśmy butelką... moment wejścia pani Duszy do klasy można porównać z wejściem smoka mega opieprz dostaliśmy haha... ale żyje się tylko raz. Po burzliwym angielskim mieliśmy okienko, przez cała godzinę zakuwałam na sprawdzian z geografii na który nic nie umiałam.. ale i tak dostałam 1 w sumie? nic dziwnego.. u mnie to normalka... Po lekcjach spotkałam się z Emily i Gemmą na mała sesję zdjęciową


A potem poszłyśmy na lody... do domu wracałam o 18:30. Nagle przede mną pojawił się jakiś facet w kominiarce... założył mi chustę na głowę i wrzucił do auta... nie wiedziałam gdzie jestem... Po chyba 30 minutach jazdy dojechaliśmy o magazynów i ujrzałam twarz....
_____________________________________________________________________
Hej *-*
Rozdział może i krótki... ale jest, teraz mam problemy zdrowotne i nie mam sił na myślenie....
Trzymajcie się <3
A potem poszłyśmy na lody... do domu wracałam o 18:30. Nagle przede mną pojawił się jakiś facet w kominiarce... założył mi chustę na głowę i wrzucił do auta... nie wiedziałam gdzie jestem... Po chyba 30 minutach jazdy dojechaliśmy o magazynów i ujrzałam twarz....
Subskrybuj:
Posty (Atom)



