- Tayler... jest 21 gdzie ty jesteś?
-Mamo, jestem u Sky zaraz idę do domu
-Masz wracać natychmiast!
Po tej wiadomości Tayler pożegnał się ze mną i poszedł. Ja zamknęłam za nim drzwi i poszłam się umyć.
***
W ogóle więzi między mną a Taylerem zacieśniły się... i Zayn był coraz bardziej zazdrosny. Pamiętam jak 2 tygodnie temu pytał się mnie czy chce z nim być , a ja mu odpowiedziałam, że kocham tylko Taylera a on mi napisał, że tego pożałuję... nie wiedziałam o co chodzi ale sprawa ucichła... na jakiś czas...
Następnego dnia w szkole miałam nawał.. kartkówek sprawdzianów i 3 razy byłam w odpowiedzi... nauczyciele byli dla nas bezlitośni żaden nie chciał przełożyć. Noo ale jakoś trzeba przez to przetrwać. Na pierwszy odstrzał była matma i pan Smith...
-No do odpowiedzi poproszę ucznia bądź uczennicę z numerem 16
-Uff.. 16 to Babi.. dosyć nieśmiała dziewczyna
-Oraz.... ucznia albo uczennice z numerem 6
W tym momencie myślałam, że go trzasnę... dlaczego ja?! No ale ok.. pytanie było nie za trudne ale nie za łatwe i dostałam 3. Myślałam, że mogę iść usiąść lecz nie...Pan spedalony pedał Smith musiał zadać mi drugie zadanie za które dostałam 1. Ehh... chciałam już stamtąd wyjść. Po 25 minutach bezsensownej gadki o tym jak wyliczyc procent danej liczby zadzwonił dzwonek.. . meega się ucieszyłam bo Tayler miał na drugą lekcje, a ja nie mogła się doczekać kiedy go zobaczę. wybiegłam z klasy i rzuciłam się na Niego.
-Cześć Sky, co jest?
-Nic.. po prostu ten idiota Smith dał mi 1
- Nie przejmuj się skarbie, będzie dobrze.. poprawisz to - pocieszał mnie, mimo tego iż wcale nie byłam z tego faktu smutna... ale ok.
- Wiem, że poprawię... zresztą nieważne... mów co ci mówiła mama gdy wróciłeś
- Nic... powiedziała tylko, że więcej takie coś ma się nie powtórzyć.. bla bla bla... - uśmiechnął się
-Ahm, to tyle dobrego
-Noom... co teraz masz?
-Ja, chyba angielski a ty ?
- Matematykę
-Ojj współczuje haha
Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Na angielskim było całkiem spoko....jak zwykle duzo śmiechu. Pani nie było i rzucaliśmy butelką... moment wejścia pani Duszy do klasy można porównać z wejściem smoka mega opieprz dostaliśmy haha... ale żyje się tylko raz. Po burzliwym angielskim mieliśmy okienko, przez cała godzinę zakuwałam na sprawdzian z geografii na który nic nie umiałam.. ale i tak dostałam 1 w sumie? nic dziwnego.. u mnie to normalka... Po lekcjach spotkałam się z Emily i Gemmą na mała sesję zdjęciową


A potem poszłyśmy na lody... do domu wracałam o 18:30. Nagle przede mną pojawił się jakiś facet w kominiarce... założył mi chustę na głowę i wrzucił do auta... nie wiedziałam gdzie jestem... Po chyba 30 minutach jazdy dojechaliśmy o magazynów i ujrzałam twarz....
_____________________________________________________________________
Hej *-*
Rozdział może i krótki... ale jest, teraz mam problemy zdrowotne i nie mam sił na myślenie....
Trzymajcie się <3
A potem poszłyśmy na lody... do domu wracałam o 18:30. Nagle przede mną pojawił się jakiś facet w kominiarce... założył mi chustę na głowę i wrzucił do auta... nie wiedziałam gdzie jestem... Po chyba 30 minutach jazdy dojechaliśmy o magazynów i ujrzałam twarz....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz