i było czarne. - wykrztusiłam
-Dobrze. Jesteś na siłach żeby powiedzieć jak wyglądało zabójstwo Taylera?
- Chyba tak, Tayler dowiedział się gdzie jestem i przyjechał. Oni oboje się pokłócili i Zayn wyciągnął pistolet... no i potem strzelił... trafił Taylerowi w nogę... i wtedy, zamknęłam oczy... ponieważ se wystraszyłam. Usłyszałam upadek Taylera i pistoletu... gdy otworzyłam oczy Tayler jeszcze żył.
- To dlaczego nie zadzwoniłaś po pomoc?? - zapytał policjant
- Ponieważ Zayn miał mój telefon
- Aha. Chyba, że tak. Dobrze Sky. Za ile wychodzisz?
-Nie wiem chyba jutro. A coś się stało?
-Musisz pojawić się na sprawie, i Zayn chce z Tobą porozmawiać.
-Aha, dobrze.. tylko nie wiem czy dam radę z nim porozmawiać.
-To nie jest Twoim obowiązkiem, Sky. Do widzenia.
-Do widzenia
Policjant wyszedł, a ja zastanawiałam się o czym szanowny debil chce ze mną porozmawiać.
Przyszedł lekarz i oznajmił mi, ze wychodzę ze szpitala wcześniej. Ucieszyłam się, ale wiedziałam, że jak tylko wejdę do pokoju to się rozpłaczę. Na ścianie miałam mnóstwo zdjęć moich i Taylera. Przyjechali moi rodzice i zabrali mnie do domu. Podróż trwała około 20 minut. Do domu daleko nie było, a szkoda.
*W DOMU*
Gdy weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko wtuliłam się w kołdrę i nie wychodziłam z pokoju do kolacji. Czułam coś co raz na milion sercom zdarza się. Czułam miłość... lecz, ta miłość zmarła... odeszła mimo że tak bardzo go kochałam. Wiem, że on mnie też. Pamiętam jego ostatnie słowa: -Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! Znów się rozpłakałam. Nigdy się tak nie czułam... może dla tego, że to była pierwsza rzecz która mi się przytrafiła.. i była tak straszna...?! Zresztą nie ważne.. mama zawołała mnie na kolację... lecz ja zjadłam tylko trochę... tyle co nic... poszłam, umyłam się i położyłam się spać. W nocy śnił mi się Tayler... w sumie to nic dziwnego, strasznie za nim tęskniłam.
***
Następnego dnia, miałam nie iść do szkoły tylko do Zayna.. do więzienia. Strasznie bałam się tej wizyty ale chciałam usłyszeć jego ostatnie tłumaczenia, po tym jak go wsadzą za zabójstwo. Poprosiłam mamę żeby pojechała ze mną. Zgodziła się. O 14 byłam na miejscu. Gdy zobaczyłam Go bałam sie podejść... ale nie było odwrotu. Jak coś się zaczyna, trzeba to też zakończyć.
-Cześć Sky! - uśmiechnął się
-Hej?!
-Przyszłaś... cieszę się!
-Mhm.. gadaj po co miałam przyjść?! - byłam wściekła, chciałam z tam tąd wyjść ale nie chciałam wyjść na tchórza
-Nie tak agresywnie ok?
-ZABIŁEŚ MI CHŁOPAKA!! Mam być miła?! Rudy murzyn ma większe prawo życia niż ty!
-No w sumie... masz rację, ale nie ważne. Chciałem ci powiedzieć prawdę...
-Jaką prawdę?! Taką, że jesteś najgorsza osoba jaką znam!? No tak! NIENAWIDZĘ CIĘ!!!
-Nie. Nie chciałem zabić Taylera. Tak wyszło. Przepraszam. Chciałem trafić w Ciebie, ale on Cię zasłonił.
-AHA?! Czyli to ja miałam zginąć?!
-Tak. - powiedział to z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach wybiegłam... prawie
_____________________________________________________________
Hej ^.^ Zapodaję wam kolejny rozdział :D Mam nadzieję, że się podoba!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz