wtorek, 17 marca 2015

XV.Pogrzeb.

wpadłam pod samochód. Na szczęście mama mnie cofnęła. Byłam cała zapłakana, nie wiedziałam co ze sobą zrobić... Wiem, ze to straszne... ale Tayler zginął z MOJEGO powodu... poświęcił swoje życie dla mnie. Myślałam tylko o tym... jutro jest Jego pogrzeb, bałam się iść, nie wiedziałam jak się zachowam... powrót do domu się przedłużył. Byłam z mama na zakupach, musiałam kupić czarną sukienkę na juto. Niestety nie znalazłam, wiec postanowiłam, że wezmę ten zestaw:

Nie był on idealny... ale to w końcu pogrzeb, a nie impreza. Później byłam z mamą w restauracji na obiedzie. Zamówiłam coś takiego, nie pamiętam jak się to nazywało, ale było dobre..
Po obiedzie poszłyśmy jeszcze do kosmetyczki, i do fryzjera. Miałam sobie zrobić blond ombre. Wyszło mniej więcej tak:
- Mała zmiana dobrze ci zrobi Sky. - powiedziała moja mama i się uśmiechnęła. 
-Wiem, dziękuję - też się uśmiechnęłam... ,,dobra mina do złej gry''
-No to co córeczko?! Wracamy do domu?
- Tak, najwyższy czas! - odrzekłam, i poszłysmy do samochodu.
Po 15 minutach byłyśmy już w domu. Gdy tylko weszłam usłyszałam:
-Sky! To ty? -krzyknął tata.
-Tak, tato,
-Nie poznałem cię. Ładnie ci. - uśmiechnął się i mnie przytulił.Później rozmawialiśmy o tym dlaczego tak szybko wybiegłam, i co takiego mi powiedział Zayn.
-Zabije gnoja! - krzyknął tata.
- Tato, uspokój się. - powiedziałam z płaczem i pobiegłam do siebie. Umyłam się, i poszłam spać. 

                                   ***
Od samego rana, nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, ubrałam się... i byłam gotowa. Przyszły po mnie Gemma i Emily. One też szły na pogrzeb. O 10:00 byłyśmy na miejscu.Na miejscu oznacza pod kościołem. Bałam się podejść pod kostnicę...ale musiałam. Gdy zbliżałam się, coraz bardziej zmuszało mnie do płaczu. W momencie gdy go zobaczyłam... wybuchłam. Dziewczyny mnie przytuliły, im tez się łezka w oku zakręciła. Później, podeszłam do Jego rodziców, złożyłam kondolencje, oni w sumie mi też. Nie chciałam im powiedzieć, że Tayler zginął z mojego powodu... że poświęcił swoje życie dla mnie. Bałam się... bałam się ich reakcji... później, poszliśmy do kościoła na mszę, i przyszedł najgorszy moment... moment Jego zakopania. Nie potrafiłam patrzeć na to, Stałam wtulona w Gemmę, i płakałam. Później, gdy wszyscy poszli ja zostałam. Chciałam jeszcze być ,,przy nim'' jak najdłużej. Przynajmniej mentalnie. O 18:00 poszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju, spojrzałam na zdjęcie... wyszeptałam ,,kocham cię'' ostatni raz. Przebrałam się i poszłam spać. 


________________________________________________________
Hejj <3 Powoli zbliżamy się do końca 1 części :) Teraz wam zdradzam to czego nie powinnam... ale nie ważne :) Do zobaczenia! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz