Po pewnym czasie Zayn mnie uwolnił... Podbiegłam do Taylera i mocno go przytuliłam. Zayn był wkurzony... ale to nie pierwszy raz. Kilka chwil później znów miedzy Taylerem, a Zaynam doszło do kłótni. Tym razem było gorzej... szarpali się, wrzeszczeli, a ja próbowałam ich rozdzielić... Tayler kilka razy dostał w twarz od Zayna, a Zayn od Taylera... wtedy chciałam wezwać pomoc...
- Uspokójcie się... proszę was! - krzyknęłam
- Nie wtrącaj się mała... bo cie znowu zwiążę.. haha
- Nawet nie próbuj gnoju - i Tayler uderzył Zayna z pięści w brzuch... Zayn się wkurwił i nagle podszedł do czarnej, zamykanej na kod komody. Wystukał 9893 i otworzyła się. W niej znajdowała się czarna skrzynka jakby na narzędzia i kilka ubrań.. Hmmm ciekawie. Wyciągnął tą małą czarną skrzynkę, a szafkę zamknął... otworzył ją i wyciągnął pistolet...
- Zayn po co ci to? - spytałam z łzami w oczach
- Trzeba zakończyć tą historyjkę... - bałam się coraz bardziej, podeszłam do Niego,i zaczęłam szarpać nim żeby to odłożył, wtem Tayler podszedł do niego i chciał mu wyrwać pistolet... Zayn się wk*rwił i nagle padł strzał... Wystraszona zamknęłam oczy... słyszałam tylko upadek pistoletu i ciała... zaczęłam wrzeszczeć. Bałam się otworzyć oczu, bo nie wiedziałam co zobaczę... może zabitego Zayna.. lub co gorsza Taylera... Gdy otworzyłam zobaczyłam Taylera... krwawił z prawej nogi... rozpłakałam się coraz bardziej...., a Zayn stał odwrócony, podeszłam najpierw do Zayna
- Idioto! K*rwa dzwoń po pomoc!
- Oooo ostra się zrobiłaś! - uśmiechnął się... lecz widziałam strach w jego oczach.
- Nie ostra tylko wściekła... weź się nie śmiej! Tylko dzwoń! On się zaraz wykrwawi!!!
- Mała... daj se siana... nic mu nie będzie!
- Taa... właśnie widzę! Albo ty dzwonisz, albo Ja... z tym, że przy okazji przyjedzie policja.
-Dobra, dobra nie wściekaj się tak bo złość piękności szkodzi - znowu ten jego chytry uśmieszek... jak ja tego nienawidziłam!
- Mi to już chyba nie zaszkodzi! Dzwoń!!
- Nie będę dzwonić na siebie idiotko!!! Sama zadzwoń jak taka mądra jesteś
- Dobra, możesz mi oddać telefon? - wykrztusiłam
- Chcesz dzwonić, to sama sobie znajdź sposób...
Uderzył mnie w twarz,upadłam,a On zaczął się śmiać... Tayler coraz bardziej krwawił...bałam się o niego, wcale nie wyglądało to dobrze. Postanowiłam mu jakoś to zaopatrzyć, aby stracił mniej krwi. Starałam się jak mogłam...
-Kochanie, jeśli umrę pamiętaj, że kocham cię najbardziej na świecie! I nigdy nie zrobił bym ci nic złego. Kocham cie! - pocałował mnie... to były jego ostatnie słowa, a zarazem ostatni pocałunek. Chciałam zadzwonić po pomoc... ale było za późno, wykrwawił się... zmarł. Zaczęłam płakać, siedziałam, zapłakana... przytulona do niego godzinę... nie zdawałam sobie sprawy, że już go nie ma... że nie czuje tego przytulenia. Po 2 godzinach siedzenia przy zmarłym Taylerze, podszedł do mnie Zayn
- Nie chciałem...
-Nie chciałeś? Zabiłeś osobą która kocham ponad życie! - znowu się rozpłakałam....
- Chciałem go postraszyć.... ale nie zabić - przytulił mnie ale ja go odepchnęłam... widziałam w jego oczach smutek i żal... ale nie cofnie tego, że zabił mojego chłopaka! Rzucił mi telefon i powiedział:
-Dzwoń!
-Teraz mi karzesz dzwonić?! A w momencie gdy chciałam go uratować nie dałeś.... - mimo tego, zadzwoniłam po pogotowie i policję... przyjechali po 10 minutach. Aresztowali Zayna, a mnie zabrali do szpitala... po Taylera przyjechał karawan... widziałam jak pakowali go do worka... płakałam... Wiem tylko jedno... mimo, że nie byłam z nim wyjątkowo długo.. to nigdy o nim nie zapomnę... Ten dzień pozostanie w mojej pamięci do końca życia.
________________________________________________________
Cześć! Kolejny rozdział... mam nadzieję że nie zrył wam psychiki tak bardzo jak mi...
:( [*] Tayler.. ten rozdział nie jest z życia wzięty.. ale nie miałam o czym pisać :) Trzymajcie się :* Pa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz