wtorek, 23 grudnia 2014

V. Dam ci szanse, nie zmarnuj jej!


Przy stole siedział mój wujek, którego nie widziałam 2 lata.Mega się ucieszyłam, jednak te 2 lata zrobiły swoje... zmienił się i to bardzo. Przez 4 godziny gadałam z nim i poznawałam go na nowo. O 18 wujek musiał wracać na lotnisko, więc musiałam się z nim pożegnać, odprowadziłam go do drzwi i zobaczyłam Taylera. Podszedł do mnie i powiedział
-Czemu wyrzuciłaś ten list nie czytając go?
-Nie chciałam go czytać... nie rozumiesz tego, że nie chce mieć chłopaka?! Nie chcę cie poznać.. Proszę uszanuj to! - wybiegłam z płaczem, nikt mnie nie rozumiał... nagle zrobiło mi się słabo i zemdlałam, mama szybko przybiegła do mojego pokoju i zadzwoniła po karetkę... w szpitalu okazało się ze mam anemię, masakra!



                                                        ***

Po 5 tygodniach wyszłam ze szpitala, w szpitalu odwiedzali mnie koledzy z klasy i Tayler, ale poprosiłam lekarzy aby go do mnie nie wpuszczali. Gdy tam leżałam miałam dużo czasu na przemyślenia i widziałam jak Tayler się stara i martwi o mnie :( Postanowiłam dać mu szansę :)
Następnego dnia w szkole miałam niezły wycisk, ok nauczyciele rozumieli że byłam chora ale nie pan z matmy on był jakiś inny... kazał chodzić mi na jakieś kółko na które chodził też Tayler ucieszyłam się gdy go zobaczyłam ale nie była do końca pewna czy zgodzić sić być z nim... Po kółku wyszliśmy z sali i postanowiłam z nim porozmawiać
-Cześć Tayler...
-Sky! Już wszystko w porządku?! Martwiłem się o Ciebie - Powiedział z takim jakby smutkiem w oczach... nie wiedziałam do końca jak to nazwać
-Tak już jest wszystko ok, biorę jeszcze leki ale normalnie już funkcjonuję, wiem że się martwiłeś nie raz widziałam cie przy drzwiach przez całe dnie czekałeś na jakąkolwiek wiadomość o mnie - pojawił mu się uśmiech na twarzy 
- Nie jesteś zła c'nie?
- Nie, wręcz przeciwnie prze cały ten czas spędzony w czterech ścianach miałam dużo czasu aby to wszystko przemyśleć. Dopiero wtedy zrozumiałam że Tobie naprawdę na mnie zależy
-Jednak to wyszło na dobre - Chciał mnie przytulić ale ja się osunęłam nie byłam jeszcze gotowa... 
Połowa dnia w szkole minęła bez różnych akcjii Tayler się mną opiekował i w ogóle był taki kochany. Nie rozumiałam dlaczego ja go tak odrzucałam on jest naprawdę fajny -pomyślałam. Lekcja chemii. Której cholernie nie znosiłam. Siedziałam sama w ostatniej ławce przy oknie. Zadzwonił dzwonek podparłam ręką głowę. Nagle poczułam lekkie szturchnięcie , to był Tayler!
-Hej piękna mogę się dosiąść?! -Głupek, po ci sie pyta?!
-Jasne siadaj - odpowiedziałam
Siadł. Minęło 20 minut lekcji, po czym napisał mi karteczkę z napisem 'Ej, kocham Cię' - uśmiechnęłam się i odpisałam ' Ej, ja Ciebie też!'
Tylko ta lekcja tak wyglądała,bo na wszystkich innych Tayler zawsze coś przeskrobał i musiał siedzieć w pierwszej ławce.
Po lekcjach odprowadził mnie do domu... Nasz powrót mniej więcej wyglądał tak:
Idziemy jakieś 10 metrów zatrzymujemy się, on mnie przytula daje buziaka i idziemy dalej... i tak w kółko
Byłam szczęśliwa, chociaż nie do końca czułam czy robię dobrze :((
Zdziwiło mnie to że w szkole nie było Gemmy i Emily, to one razem z Taylerem mnie odwiedzały w szpitalu i się cieszyły, że wracam do szkoły... coś musiało być nie tak albo...

______________________________________________________________________

Hej! Po dłuższej przerwie spowodowanej sprawami sercowymi oraz głównie problemy z kontem rozdział powstał! Pisałam go 2 godziny lecz połowę wykasowałam bo nie miała sensu, tak kobieta zmienną jest heh :*. Dziękuję osobą które miały cierpliwość i czekały na ten rozdział :) (i mnie nie zabiły) Kolejny rozdział powinien się pojawić około 26.12 :) Chyba, że znowu coś bd nie tak :( ale przejdźmy do rzeczy :) <3



Kochani! Życzę wam : szczęścia, miłości, cierpliwości, mile spędzonych chwil przy wigilijnym stole, zdrowia, i wszystkiego co dobre! Wesołych świąt !



czwartek, 11 grudnia 2014

VI. Emily....

                                            

Pod szkołą czekali na mnie Emily, Gemma i On.. Dlaczego, w sumie mogąłm się tego spodziewac ale noo prosze ja was..? Emily w sumie nie znałam, chyba najwyższy czas by ją poznać.
-Cześć! -krzyknęła Gemma
-Cześć Gemma, Hej Emily
- A on mnie już nie pamiętasz?  Hej ślicznotko :* -Uśmiechnął się, hmm... spodobało mi się to ślicznotko ale ja go nie lubiłąm
-Gemma, Emily idziemy? -Totalnie go zignorowaąłm ale dość szybko o sbie przypomniał
-Dziewczyny możecie zostawić nas samych? - i znów ten dziwny błysk w oku.
-Jasne - powiedziały zgodnym chórem
-Nie! Ja idę z wami... nie chce z nim zostać żegnaj Tayler
 On nie wiedząc co robić poszedł sobie, hmm... on sobie poszedł, tak po prostu? Nie tu musiało coś być na rzeczy. Zresztą nie ważne, podbiegłam do dziewczyn i razem weszłyśmy do szkoły. Ogólnie cały dzień w przerażających murach szkoły Minął całkiem spoko. Pomijając fakt, że ten pedał pan Smith (matematyk) wstawił mi 1 za brak jednego przykładu w zadaniu coraz bardziej znienawdziłam matme. Podczas całego dnia Tayler nie odezwał się do mnie. Mnie to ucieszyło ale nie wiedziałam co on takiego knuje . Byłam ciekawa dlaczego... co już się odkochał czy jak? W czasie przerw między lekcjami zaprzyjaźniłam się z Emily jest całkiem fajna. Powiedziała, że chodziła z Taylerem do klasy i że nigdy się nie zachowywał przy dziewczynach tak jak przy mnie, powiedziała też, że on jest całkiem spoko i, że mam się za niego brać. Szkoda że ona nie wiedziała co ja przeszłam... nie ufałam jej na tyle aby jej o wszystkim opowiedzieć. Cała ta sytuacja była dla mnie iście tajemnicza, bałam się podjąć jakiegokolwiek kroku aby nie cierpieć.


                               ***

Po skończonych lekcjach postanowiłąm, że wróće do domu na piechotę. Było ciepło więc czemu nie korzystac z tak pięknej pogody? Po drodze wstąpiłam do lodziarni zamówiłam sobie loda o smaku czekoladowo-toffi i polewą migdałową, może i to dziwne ale dla mnie lody te są THE BEST! Gdy skończyłam jeść zadzwoniła do mnie mama :
-Cześć córeczko za ile będziesz w domu, bo obiad zaraz wystygnie?
-Hej mamo, ja już idę do domu jestem przy lodziarni
-OK. Pośpiesz się masz gościa ;)
-Kogo?
Mama rozłączyła się, a ja rzez cała drogę myślałąm kto to jest. Gdy doszłąm do domu zobaczyłam drogę z płatków róz, an jej końcu był list:
                            Cześć piękna!
Tu Tayler....
Gdy tylko to przeczytałam wyrzuciłam list do kosza, był długi nie chciało mi sie go czytać nooo i od Taylera! Po 5 minutach byłam w domu. W kuchni przy stole siedział...


~~~~~~~~~~~~~~
To by było na tyle, przpraszama le nie mam czasu aby pisac dłużej...

Ps. SPECJALNA DEDYKACJA DLA Pysi, która męczył mnie o ten rozdział :* :* 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

III. Chcę cie poznać! Zrozum to...

Piosenka przy której powstał ten rozdział Can't let go



Postanowiłam wstać z łózka, ogarnąć się i pójść na dwór przemyśleć parę spraw... Gdyby to było takie proste to byłoby  dużo lepiej. Zadzwoniłam do Gemmy mojej przyjaciółki i zapytałam się jej czy się ze mną przejdzie, od razu się zgodziła.Umówiłyśmy się w parku naprzeciwko jej domu za godzinę...


***

-Hej!  -zobaczyłam Gemmę i od razu do niej podbiegłam
-Cześć :) Co jest? -znała mnie tak dobrze że przed nią nic chyba bym nie ukryła...
-Noo bo jest w szkole taki jeden Tayler, iii on chce mnie poznać ale ja po historii z Casprem to nie chce żadnego chłopaka poznawać...ale on nalega i uważa ,,że to przeznaczenie'' ehh... nie wiem co o tym wszystkim myśleć, nie wiem co robić!
-Sky, kieruj się głosem serca... ono zawsze powinno pomóc.
-Powinno?? A nie musi?- byłam zdziwiona jej słowami boo zawsze mówi, że ,,za każdym razem serce pomoże'' ,a teraz :,,powinno''
 -Tak, bo to jest dziwny przypadek. Sky zawsze cię ciągnęło do chłopaków... działasz na nich jak magnes, a teraz? Nie chcesz poznać fajnego chłopaka? Poznałam go... jest całkiem spoko.. Cały czas o Tobie nawija. -powiedziała z jej dziwnym błyskiem w oku, przerażało mnir to bo gdy za każdym razem on się pojawiał coś było na rzeczy...
-Ty?!? Ty go poznałaś wcześniej niż ja... spoko hahaha -zaśmiałam się  prawię sie przewróciłam... -Jestem niezdarą...
-Sky... - powiedziała z chytrym uśmiechem
-Co?
-Popatrz kto idzie... - naprzeciw nas szedł całkiem ładny chłopak z bukietem róż...
-Noo idzie chłopak do swojej dziewczyny... co w tym dziwnego?!? -nie rozumiałam jej kompletnie
-To jest Tayler... noo i masz racje idzie z bukietem ale do Ciebie!
-Skąd może wiedzieć, że ja tu jestem... Gemma!-wkurzyłam sie na nią. 
-Przyznaje się.. poprosił mnie o to, abym umówiła cie z nim... z racjii tego, że sama zadzwoniłaś dałam mu znać, że tu będziemy...
A nie mówiłam, że coś jest na rzeczy... Ona umówiła mnie z chłopakiem którego nie chciałam poznać..
-Gemma! Przegięłaś idę do domu - w momencie gdy próbowałam odbiec on podbiegł do mnie.
-Proszę nie bądź na nią zła.. ja to wymyśliłem, bo chcę cię poznać zrozum to, że nigdy nie czułem czegoś takiego od pierwszego wejrzenia - Dziwny jesteś pomyślałam.. ale przecież mu tego nie powiem....
-My się prawie że nie znamy... co ty możesz do mnie czuć??
- Właśnie chyba dużo z tego co widzę... - chciał mnie przekonac ale ja byłam nieugięta
-Ja was zostawiam samych porozmawiajcie sobie Cześć Sky, potem zadzwonię..
-Gemma! Nie... proszę zostań!!! - krzyknęłam ale ona mnie chyba nie usłyszała bo sie nie odwróciła albo po prostu nie chciała słyszeć
-Ja tu też jestem nie zapominaj Sky... - i co myślał, że będzie fajny bo tu jest?? Myśli, że ja tu zostanę? Ani mi się śni
-Yyy... ja już muszę spadać! Cześć! -chciałam powiedzieć to najciszej jak się da żeby nie usłyszał ale nie wyszło
-Sky! Ja chcę cie poznać... zrozum to...
-Ale ja nie chce Tayler... Cześć! - powiedziałam to ze łzami w oczach... nie wiem co on w sobie miał... coś mnie do niego ciągnęło ale ja nie chciałam tego czuć! 
Uciekłam stamtąd... po prostu zwiałam... co on o mnie pomyśli? Że jestem tcórzem..  może to i dobrze?!?

***

Następnego dnia miałam lekcje na 9:50, więc zdążyłam spokojnie się wyspać umyć włosy i pomalować...  Ubrałam się w to :



I wyszłam na autobus.. pod szkołą czekali na mnie...




_____________________________________________________________________________________________Siemanko... Jest to już 3 część/rozdział (jak kto woli) mojego opowiadania.. Mam nadzieję, że się podoba bo wyświetleń coraz więcej xdd :) 
Następny rozdział pojawi się jak mnie wena chwyci :) Trzymajcie się i Cześć! :) :*

sobota, 6 grudnia 2014

II. Hej! Poznamy się?



Moja kolejną lekcją był polski... żeby dostać się do tej sali musiałam przejść obok niego, a nie chciałam. Trudno muszę iść, szybkim krokiem przeszłam obok Niego myślałam, że mnie nie zauważył...ale jednak myliłam się.
-Hej! Jestem Tayler, mogę cie poznać?
-Ymm... hej. Ja jestem Sky ale nie mogę rozmawiać -i odbiegłam od niego 
 Przez chwilę stał jakby zdziwiony a potem wrócił rozmawiać z swoimi kolegami. 
Jestem głupia, głupia,głupia... powtarzałam sobie to przez cały czas... Zadzwonił dzwonek, weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce nie chciałam z nikim rozmawiać, ciągle myślałam o tym co się stało...



-Może powinnaś z nim porozmawiać? - usłyszałam od dziewczyn które chyba widziały całą sytuację.
-Nie, nie chce z nim rozmawiać nie jestem na to gotowa... - odpowiedziałam i spuściłam głowę w dół.
-Ok. -Odpowiedziały i zaczęły coś mówić między sobą, chyba znają tego chłopaka ale nie jestem pewna. A jeśli tak to skąd? Chodzili z nim do szkoły czy co? Zresztą nie ważne... po lekcjii poszłam do sklepiku i on oczywiście tam stał..
- Kurde czy ja jestem jakaś przeklęta czy z nim jest coś nie tak?!? -powiedziałam po cichu ale on Tayler to słyszał...
-Nie jesteś przeklęta. Dlaczego tak uważasz?
-Bo gdziekolwiek nie pójdę to cię spotkam -powiedziałam choć wcale nie chciałam
-Może to przeznaczenie?? -odpowiedział z uśmiechem.
-Yyyy.. no chyba nie - uciekłam, znowu to zrobiłam...
                                                                  

                   ***

Po lekcjach poszłam do domu... gdy tylko weszłam poszłam do swojego pokoju i zaczełam płakać... wszystko, cała historia z Casperem powróciła, jak wichura która ustała... Nie wiem co się ze mną działo....

Przez kilka kolejnych dni nie wychodziłam z domu siedziałam zamknięta w swoim pokoju i myślałam co dalej. Postanowiłam....



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  •  Z racjii tego, że dziś są Mikołąjki postanowiłam że wrzucę dalszą część.. może one nie sa zbyt długie ale oparte na prawdziwych faktach :)
  1. Co postanowiła Sky?
  2. Czy zaprzyjaźni się z Taylerem?? 
Tego dowiecie się już niedługo :* :* :*

piątek, 5 grudnia 2014

I. Kim on jest?


                                    



Jest 1 Września. Hmm. dzień niby zwykły... dla mnie? Dla mnie nie! Przychodzę do gimnazjum.. nikogo nie znam, wszystko jest tak jakby dla mnie obce...Szkoła wydawała się całkiem spoko, fajni ludzie nauczyciele też ok. Tylko zainteresował mnie jeden chłopak. Ma czarne włosy i jest dużo wyższy od mnie... mam wrażenie jakbym mu się spodobała....hmmm w sumie? 
-Nie!!! Sky nie możesz się znowu zakochać, nie po tym co Casper ci zrobił!- Mówiłam sobie w myślach... Casper to chłopak z którym byłam na półkoloniach.... Zakochałam się w nim mimo iż ja go nie znałam.. ehh.. było fajnie, przez około miesiąc... aż n nie napisał tego:
-,,Tak, to koniec... nie odzywaj się do mnie cześć!''- odszedł.. tak bez wyjaśnienia bez słowa dlaczego... Po tym zajściu nie chciałam zakochiwać się w chłopakach których nie znam.    

       
          

                                           ***

Poznałam mój plan lekcjii


Moją klasę i wychowawczynie.. Szczerze? Nie ma aż tak źle ale mogło być lepiej. Chłopak który wpadł mi w oko chodził do klasy równoległej.. uff ulżyło mi! Nie wiem co zrobiłabym gdybym chodziła z nim do klasy! O około 12 poszliśmy d domu... w domu? Nie działo się nic ciekawego... Nazajutrz moja pierwszą lekcją była Matematyka z niebyt lubianym nauczycielem panem Smith... 
-Szczerze?? On wygląda jak pedał, - usłyszałam od dziewczyn siedzących za mną,On chyba to usłyszał bo zrobił tak trochę meega wkurzoną minę, ale nie ważne...

 Na przerwie zobaczyłam  Jego... on chyba mnie też zauważył bo się uśmiechnął ale ja nie zwróciłam na to uwagi. 



*********************************************************************


Co zrobi Sky w stosunku do Tego chłopaka?
Jak o się nazywa? Kim jest? 

Zapraszam za tydzień na nowy rozdział...


Zdjęcia pochodzą z Grafiki google :)

Siema

       

Nazywam się Wiktoria... Chodzę do klasy 2 gimnazjum. Mam 13 lat. Hm.. lubię śpiewać, tańczyć. Mój ulubiony gatunek muzyczny to Pop i Rap <3

Tak, jestem Kwiatonator ale od razu uprzedzam.. wszelakie hejty mam gdzieś więc Siemanko :**



Ale  przejdźmy do konkretów... Blog będzie bardziej pod charakterem nieszczęśliwej miłości.. wszelakich mętlików itp. Posty postaram się dodawać co Tydzień w piątek :))


:) Mam nadzieję, że się polubimy xdd