Pod szkołą czekali na mnie Emily, Gemma i On.. Dlaczego, w sumie mogąłm się tego spodziewac ale noo prosze ja was..? Emily w sumie nie znałam, chyba najwyższy czas by ją poznać.
-Cześć! -krzyknęła Gemma
-Cześć Gemma, Hej Emily
- A on mnie już nie pamiętasz? Hej ślicznotko :* -Uśmiechnął się, hmm... spodobało mi się to ślicznotko ale ja go nie lubiłąm
-Gemma, Emily idziemy? -Totalnie go zignorowaąłm ale dość szybko o sbie przypomniał
-Dziewczyny możecie zostawić nas samych? - i znów ten dziwny błysk w oku.
-Jasne - powiedziały zgodnym chórem
-Nie! Ja idę z wami... nie chce z nim zostać żegnaj Tayler
On nie wiedząc co robić poszedł sobie, hmm... on sobie poszedł, tak po prostu? Nie tu musiało coś być na rzeczy. Zresztą nie ważne, podbiegłam do dziewczyn i razem weszłyśmy do szkoły. Ogólnie cały dzień w przerażających murach szkoły Minął całkiem spoko. Pomijając fakt, że ten pedał pan Smith (matematyk) wstawił mi 1 za brak jednego przykładu w zadaniu coraz bardziej znienawdziłam matme. Podczas całego dnia Tayler nie odezwał się do mnie. Mnie to ucieszyło ale nie wiedziałam co on takiego knuje . Byłam ciekawa dlaczego... co już się odkochał czy jak? W czasie przerw między lekcjami zaprzyjaźniłam się z Emily jest całkiem fajna. Powiedziała, że chodziła z Taylerem do klasy i że nigdy się nie zachowywał przy dziewczynach tak jak przy mnie, powiedziała też, że on jest całkiem spoko i, że mam się za niego brać. Szkoda że ona nie wiedziała co ja przeszłam... nie ufałam jej na tyle aby jej o wszystkim opowiedzieć. Cała ta sytuacja była dla mnie iście tajemnicza, bałam się podjąć jakiegokolwiek kroku aby nie cierpieć.
***
Po skończonych lekcjach postanowiłąm, że wróće do domu na piechotę. Było ciepło więc czemu nie korzystac z tak pięknej pogody? Po drodze wstąpiłam do lodziarni zamówiłam sobie loda o smaku czekoladowo-toffi i polewą migdałową, może i to dziwne ale dla mnie lody te są THE BEST! Gdy skończyłam jeść zadzwoniła do mnie mama :
-Cześć córeczko za ile będziesz w domu, bo obiad zaraz wystygnie?
-Hej mamo, ja już idę do domu jestem przy lodziarni
-OK. Pośpiesz się masz gościa ;)
-Kogo?
Mama rozłączyła się, a ja rzez cała drogę myślałąm kto to jest. Gdy doszłąm do domu zobaczyłam drogę z płatków róz, an jej końcu był list:
Cześć piękna!
Tu Tayler....
Gdy tylko to przeczytałam wyrzuciłam list do kosza, był długi nie chciało mi sie go czytać nooo i od Taylera! Po 5 minutach byłam w domu. W kuchni przy stole siedział...
~~~~~~~~~~~~~~
To by było na tyle, przpraszama le nie mam czasu aby pisac dłużej...
Ps. SPECJALNA DEDYKACJA DLA Pysi, która męczył mnie o ten rozdział :* :*
~~~~~~~~~~~~~~
To by było na tyle, przpraszama le nie mam czasu aby pisac dłużej...
Ps. SPECJALNA DEDYKACJA DLA Pysi, która męczył mnie o ten rozdział :* :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz